Parafia w Krzymowie powstała prawdopodobnie już w XIV wieku. W 1779 roku dziedzic Ignacy Byszewski ufundował kościół drewniany, który dotrwał do XX wieku. Jak czytamy w rysie historycznym, obecny kościół murowany, w stylu neogotyckim, trójnawowy powstał w latach 1903-1907. Podczas II wojny światowej świątynia została ograbiona przez Niemców i zamieniona na salę rozrywkową dla niemieckich dzieci. W 1948 roku dzięki ofiarności parafian wykonany został ołtarz główny. W 2009 roku przebudowano prezbiterium, w którym postawiono nowy kamienny ołtarz na 100-lecie konsekracji.
Dwa tygodnie temu w krzymowskim kościele z wnęki znajdującej się za ołtarzem wyjęto gipsowy odlew rzeźby Chrystusa, na której znajduje się nazwisko Bolesława Syrewicza i data 1874. – Po wstępnych oględzinach okazało się, że jest to ciekawa forma. Bardzo ładna postać Chrystusa w takiej pozie kontrapostu (cały ciężar ciała postaci opiera się na jednej nodze, podczas gdy druga jest odciążona i lekko wspiera się na ziemi – przyp. red.), bardzo szczegółowo, dokładnie wykonana i prawie w ogóle niezniszczona. Była dwukrotnie przemalowana. Jest bardzo brudna, ale nadająca się idealnie do konserwacji. Rzeźba będzie oczyszczona, usunięte zostaną przemalowania, miejscami podklejona, uzupełnione ubytki i na pewno jeszcze zabezpieczona – wyjaśnia Sebastian Bugaj. – W planach jest wyeksponowanie tej rzeźby we wnętrzu kościoła w Krzymowie. Już nawet mamy miejsce, gdzie moglibyśmy ją zamontować na specjalnie przygotowanej konsoli. Rzeźba będzie naprawdę stanowiła wielką ozdobę w kościele. Nie wszyscy parafianie wiedzieli, może nawet nikt nie wiedział, że ona się tam znajduje i że jest taka cenna na tych terenach. Ten artysta pracował głównie w Warszawie, urodził się w Warszawie, zmarł w Warszawie. Kształcił się oczywiście w Warszawie, także w Monachium i Berlinie. To znana osoba.
Skąd w Krzymowie, akurat w tym kościele, wzięła się rzeźba? Czy została przywieziona tutaj przypadkowo, a może celowo jeszcze do poprzedniego kościoła? – Rzeźba była eksponowana. Ołtarz w kościele musiał być niższy albo w ogóle go nie było – mówi ksiądz Wojciech Kaźmierczak, proboszcz krzymowskiej parafii. – Mógł też być ołtarz z otworem, gdzie ta rzeźba była widoczna. Później została jednak całkowicie zasłonięta. W takim bezpośrednim miejscu tuż za ołtarzem. Tam jest dosyć ciasno, w ogóle nie można było się zmieścić, więc nawet z dołu tego nie było widać. Taki był kąt padania, że nikt jej nie zauważył – mówi Sebastian Bugaj.
Zachwyca forma rzeźby. – Sfotografowaliśmy
twarz przy dobrym oświetleniu. Kiedy wyszło słońce to pokazało, jak rzeźba jest
niesamowicie wykonana, ten wyraz bólu na twarzy, to przedstawienie tak zwane ecce
homo (oto człowiek). To Chrystus w momencie biczowania, przykuty łańcuchami i cierpieniem
na twarzy. Proszę zwrócić uwagę na podkrążone oczy, fakturę, układ brwi. Ta twarz mi się bardzo
podoba. Widać, że rzeźbę wykonał artysta wysokiej klasy. Najpierw musiał zrobić
formę w glinie. Oczywiście technologie powstania form były różne. Niektóre były
tracone, niektóre były do wielokrotnego użytku. Nie wiadomo w ilu egzemplarzach
powstała ta rzeźba. Przypuszczam, że w wielu, jest ciekawa i pewnie znalazła
miejsce gdzieś na nagrobkach, może gdzieś na cmentarzu, na pewno na Powązkach
moglibyśmy spotkać podobną. Całkiem to jest możliwe. To na pewno wartościowa
rzeźba, bo jest sygnowana. Po prostu nie jest to przypadkowa forma – wyjaśnia
konserwator zabytków.
– Wcześniej była informacja o tej rzeźbie, że zafundowały ją dwie rodziny. Nawet pytałem poprzednich księży, jak ona się tam znalazła? Nie wiedzieli o niej. Oprócz takiej wartości artystycznej na pewno podnosi godność miejscowości i kościoła. Pokazuje, jak parafianie dbali i troszczyli się o kościół, żeby były tutaj takiej klasy rzeczy. Myślę, że wcześniej mogła być w tym drewnianym kościele, bo to 1874 rok, czyli po jego odnowieniu. Przeszedł gruntowną renowację i mogli wtedy dokupić. Syrewicz! Rewelacja. Miałem nadzieję, że rzeźba będzie kamienna. Jest odlew gipsowy, ale jaki wspaniały. Widać wspaniałą klasę artysty – mówi proboszcz Wojciech Kaźmierczak. Dlaczego rzeźba nie była wyeksponowana? – Był wybudowany nowy ołtarz, który zasłonił rzeźbę. Chodziło o to, żeby ołtarz był jak najbardziej strzelisty w naszym wysokim kościele – mówi ksiądz Wojciech Kaźmierczak. Rzeźba stała w specjalnej niszy, zrobionej za ołtarzem.
Okazuje się, że z okazji 100. rocznicy konsekracji kościoła w Krzymowie w 2010 roku ukazała się historyczna publikacja „Nasz Głos”. Jest tam wzmianka o rzeźbie Chrystusa. Oto jej fragment: „W 1865 roku kościół przypominał ruinę, dzięki ofiarności parafian kościół odbudowano. Zbudowano także nową dzwonnicę oraz powstała wtedy kamienna figura wykonana przez Bolesława Syrewicza. Fundatorami dzwonnicy byli parafianie, a wykonanie rzeźby przedstawiającej biczowanie Pana Jezusa sfinansował jeden z nich – Michał Jarmuż”.
Rzeźba przejdzie renowację w Bydgoszczy. Konserwator zabytków Sebastian Bugaj szacuje, że prace potrwają około 1,5 miesiąca. Później figura wróci do krzymowskiego kościoła. Będzie ją można zobaczyć w nawie po lewej stronie świątyni, gdzie w tej chwili znajduje się obraz Matki Bożej Częstochowskiej.