– Spotykamy się ponownie, po ukazaniu się kolejnej Pana książki... Po raz trzeci.
– To prawda i ponownie bardzo się cieszę zarówno ze spotkania jak i z okazji.
– Właśnie miałam przejść do okazji… To kolejna książka Pana autorstwa.
– O zabrzmiało zacnie (śmiech)… Faktycznie, 21 czerwca, w księgarniach pojawi się nowa moja powieść „Morderca kochanka”. Jak poprzednia książka, „Testament matki”, zostanie wydana przez warszawskie Wydawnictwo WasPos Agnieszki Przyłuckiej. Przyjazne autorom. Bardzo profesjonalne w tym co robi. Działające z rozmachem, tylko w czerwcu zapowiada dziewięć premier.
– Czy będzie dostępny też e-book?
– Tak. A wersję papierową będzie można kupić w księgarniach internetowych i stacjonarnych, m.in. w Empikach (w Koninie w Ferio i Dekadzie), a także w MAWI (Plac Wolności).
– Mieliśmy okazję uczestniczyć w powakacyjnym romansie (nie pańskim) a potem podglądać realizację testamentu matki, również nie Pana… Mówię o Pana powieściach…
– Tak, niektórzy chyba faktycznie myśleli, że fabuła, jej elementy, odnoszą się do mojego życia…
– Pamiętam, mówił Pan, że pomysł bierze się z głowy, czyli z niczego…
– Dokładnie tak, chociaż to takie żartobliwe powiedzenie.
– To w najnowszej powieści będziemy bliżej mordercy szukającego kochanka czy kochanka uciekającego przed przeznaczeniem?
– Uff… Trudne pytanie. Na szczęście nie muszę na nie odpowiadać (śmiech). Przecież nie mogę spoilerować własnej książki. Trzeba przeczytać, by się dowiedzieć.
– To może dowiem się chociaż o czyjego kochanka chodzi...?
– Mm. No dobrze mała zachęta, kochanka wielu kobiet…
– Bohaterami są Krystyna i Jurek, małżeństwo... takie przeciętne, jakie mijamy na ulicy każdego dnia?
– No tak, chyba do czasu…..
– Pojawienia się kochanka?
– Porywu serca…
– Aha, czyli to dopiero początek historii...
– Wszystko ma swój początek….
– I koniec. A jak się zakończy? Będzie happy end? Ok, nietrafione pytanie biorąc pod uwagę tytuł i serię w ramach, której książka jest publikowana – „Mroczne historie”.
– Historia może trochę mroczna, ale rozświetlona miłością, pożądaniem i złotem…
– Brzmi tajemniczo...
– Aura tajemnicy się przydaje…
– A w jakie obszary geograficzne nas Pan przenosi?
– Będą miasta, jeziora… takie znajome okolice…
– W jakich okolicznościach pisze Pan swoje książki? Poza domem, zapisując pomysły na serwetkach?
– (śmiech) Nie, tutaj jestem nowoczesny…. Korzystam z komputera. Bardzo lubię pisać w gabinecie, a wiosną i latem na tarasie. Pomysły zapisuję zazwyczaj na szybko w komórce, nie tylko nerwowej (śmiech). Potem przenoszę na papier.
– To znaczy, że ma Pan zapiski akcji, charakterystyki bohaterów rozwieszone na ścianach, jak w thrillerach?
– (śmiech) Aż tak to nie… Choć faktycznie korzystam z flipcharta, inaczej mógłbym się sam pomylić i przestraszyć zakręconą historią.
– Czy to oznacza, że bohaterowie książek też zaskakują Pana czasami?
– Tak, bardzo często (śmiech). Potem sam się zastanawiam, co im przyszło do głowy. Czasami podejmują zaskakujące decyzje.
– Udostępnił Pan projekt okładki najnowszej książki.
– Tak, bo chciałem się pochwalić, bardzo mi się podoba.
– Słyszałam, że książka, „Morderca Kochanka”, nie jest ostatnią pana propozycją dla czytelników w tym roku.
– Nie potwierdzam, nie zaprzeczam… Czytelnicy będą mieć kilka zagadek do rozwikłania. Najpierw zajmijmy się mordercą, kochankiem, a potem może zagubioną?
Rozmawiała: Asia Łapik