W uroczystościach przy kamieniu „Solidarności” obok hali „Rondo” wzięli udział przedstawiciele parlamentu, władz samorządowych różnych szczebli, działacze Solidarności. Po raz pierwszy pojawiły się poczty sztandarowe oraz starostowie powiatów: konińskiego, kolskiego, tureckiego oraz słupeckiego. O wydarzeniach sprzed 45 lat mówił Artur Skieresz. – Porozumienia Sierpniowe to był cykl wydarzeń – powiedział. – W Koninie bardzo mocno hołdujemy dacie 31 sierpnia 1980. To jest to porozumienie, które dotyczy 21 postulatów. Ono dało nam możliwość istnienia jako niezależnemu związkowi zawodowemu, niezależnemu od państwa polskiego i pracodawcy. Taka jest zasada funkcjonowania związków zawodowych. To był pierwszy punkt tych postulatów.
Apelował, by hołdować tym porozumieniom, bo to jest początek naszej wolności. Podkreślał, że cieszy go, iż w konińskich uroczystościach w tym roku wzięło udział tak wiele osób. – To jest coś pięknego, coś fantastycznego. Chciałbym, żebyśmy przy tym symbolu Solidarności regionu konińskiego spotykali się częściej – mówił Artur Skieresz.
– To, że jesteśmy tutaj wszyscy razem zawdzięczamy ruchowi „Solidarności” – mówił senator Leszek Galemba. – To właśnie przyniosło wolność, a w wolności jest demokracja. Wielkopolska Wschodnia jest za wolnością i dziś mamy wielką wdzięczność dla ludzi „Solidarności”, którzy zbudowali silny fundament, a my jesteśmy cegiełkami w murze. Ten mur nazywa się Polska!
Jak wskazywał Witold Nowak, zastępca prezydenta Konina, dziś też są wrogowie zewnętrzni tak jak wtedy. – Im każdego dnia poprzez ich wysiłki bardzo zależy na tym, żebyśmy się dzielili. Chciałem więc państwu bardzo podziękować, że jesteśmy razem jako związkowcy, samorządowcy, mieszkańcy miasta i subregionu – mówił wiceprezydent Konina.
Lech Stefaniak, przewodniczący Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym, mówił, że „Solidarność” powstała w wielkich zakładach pracy. – To jedynie wielotysięczne załogi pracownicze z pistoletem strajkowym w ręce mogły coś na władzy wymusić. Co prawda mówienie o tym, że doprowadziły do obalenia kolumny jest oczywiście nieprawdą – powiedział Lech Stefaniak. – Komuna wtedy nie została obalona, została osłabiona, przemalowana, zreformowana.
Jak wskazywał, ten kto został członkiem „Solidarności”, jest nim do dzisiaj. – Tak jak zaczęliśmy walczyć o niezależną, wolną Polskę, tak nikt nas z tego obowiązku do dziś nie zwolnił. Nadal trzeba walczyć. Wcale nie jesteśmy w znakomitej sytuacji, wprost przeciwnie. Wszystkie wybory, jakie do tej pory były, najlepiej dla nas rokujące, to maksymalnie było około 10 milionów. Magiczna liczba, która pojawia się od czasów „Solidarności”. W najlepszym razie tylu nas jest, a to jest za mało, żeby naprawdę przebudować Polskę – mówił Lech Stefaniak.