W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
YOCHI

Kleczew

Sąsiedzi pomagają urzędnikom w negocjacjach. Nie chcą oddać kawałka działki pod drogę

2022-12-04 12:01:00
Sąsiedzi pomagają urzędnikom w negocjacjach. Nie chcą oddać kawałka działki pod drogę

Z dużym zadowoleniem mieszkańcy ulicy Krańcowej w Łężynie przyjęli informację, że w końcu droga przed ich domami będzie wyremontowana. Na kilkumetrowym odcinku zostanie ona jednak zwężona, bo jeden z właścicieli nie zgodził się na oddanie kawałka działki. Dlaczego? Próbowaliśmy się tego dowiedzieć u samego źródła. A czy miasto często musi prowadzić negocjacje w podobnych sprawach? – Są takie sytuacje, że w 99 procentach mamy wykupione tereny, a w środku ktoś po prostu się uprze i nie chce. Często prosimy sąsiadów, żeby pomogli nam w negocjacjach – mówi Paweł Adamów, zastępca prezydenta Konina.

Jeszcze w tym roku ma zakończyć się długo wyczekiwany przez mieszkańców remont ulicy Krańcowej na północy Konina, czyli w Łężynie. Przez moment niektórzy z niepokojem przyglądali się pracom, bo wiele wskazywało na to, że kilkumetrowy odcinek, który zamknąłby tę inwestycję, nie zostanie wykonany. – Na pewno zaszkodziłoby to całej inwestycji, bo przez ten stary odcinek i tak trzeba będzie przejeżdżać autami i całe błoto byłoby rozwożone po nowej nawierzchni – mówi jeden z mieszkańców.

Jak się okazuje, tak się jednak nie stanie, bo i ten odcinek zostanie pokryty masą bitumiczną. Poinformował nas o tym Grzegorz Pająk, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Koninie. Do ideału w tej materii brakuje, bo na kilku metrach pas drogowy musi być zwężony. Powód? – Jeden z mieszkańców nie zgodził się, żeby zająć mu część działki. W tym miejscu będzie więc przewężenie – wyjaśnia dyrektor ZDM w Koninie. Na kilku metrach powstanie jezdnia o szerokości około 3,5 metra. Koszt tego zadania w Łężynie to ponad 1,1 miliona złotych. Próbowaliśmy porozmawiać z właścicielem działki, dlaczego nie zgodził się na oddanie gruntu pod drogę, jednak nawet nie zostało wysłuchane nasze pytanie.

Czy często miejscy urzędnicy muszą negocjować z mieszkańcami oddanie kawałeczka działki dla dobra wspólnego? – Było kilka takich sytuacji. Na pewno bardzo dużo kwestii własnościowych spowodowała ulica Kleczewska, chociaż tam to robiliśmy na podstawie ustawy drogowej, czyli ZRID-em – mówi Paweł Adamów. – Dużo też nas kosztowały negocjacje przy ulicy Granicznej przy ścieżce-pieszo-rowerowej z KBO. Tak naprawdę fragment inwestycji mógł być zablokowany, bo jedni właściciele nie chcieli się zgodzić, ale też doszliśmy do porozumienia.

Jak wskazuje wiceprezydent, zazwyczaj mieszkańcy nie zgadzają się na oddanie części gruntu pod drogę, bo nie są zadowoleni z kwoty, jaką mają za to dostać. – Jak już nie ma możliwości, to po prostu wywłaszczamy w oparciu o ustawę drogową. Płacimy odszkodowanie, często jest ono niższe niż te stawki proponowane. Nie ma takich sytuacji, żeby inwestycje były blokowane z tego powodu, natomiast niektóre trwają dłużej – mówi Paweł Adamów. Teraz kłopoty pojawiły się przy budowie sieci wodno-kanalizacyjnej w północnej części miasta. – Na etapie opracowywania programu funkcjonalno-użytkowego, potrzebnego do rozpisania przetargu, mieliśmy wszystkie pozwolenia. Potem okazało się, że część osób je wycofało i trzeba było z nimi negocjować – dodaje wiceprezydent Adamów. – Też bardzo dużo pod drogi wywłaszczamy gruntów Skarbu Państwa, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Powinniśmy mieć umorzone te opłaty, ale jest takie trochę pazerne podejście ze strony KOWR-u czy Skarbu Państwa. Kasują nas tak samo jak podmioty prywatne. Musimy im płacić po to, że budujemy mieszkańcom drogę – dodaje Paweł Adamów. I przypomina, że na początku tej kadencji przeraziła obecne władze miasta kwota zaległości miasta w wypłatach, a było to kilkanaście milionów złotych. – Byliśmy przerażeni, bo one często sięgały nawet 2013 roku i postawiliśmy sobie za priorytet, żeby je uregulować. Każdego roku przeznaczamy sporą kwotę, żeby te zaległości zapłacić. Na ten moment nie mamy takiej sytuacji zaognionej, że ktoś chce iść do sądu i nas pozwać o to, że jesteśmy zobowiązani, żeby wykupić od niego grunt. Albo doszliśmy do porozumienia w sprawie rozłożenia na raty, albo rzeczywiście tam gdzie trzeba, te środki zabezpieczamy – mówi wiceprezydent Konina. I dodaje, że ta kwota zaległości została zmniejszona o około 50 procent.

Marcin Szafrański

Śledź nas na

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:





świadomość zamulona
Black Friday powinien przypadać w trakcie meczu ,mężczyźni są wtedy jacyś przygłupi.Nawet i częściej należałoby je organizować z korzyścią dla społeczeństwa.
To ci dopiero
Oj kłamczuszków mamy,a mówią ,że kobiety kłamią.
Oj ktoś tu kłamie
Gdyby MPZP przewidywał tam szerszą drogę nie byłoby problemu. Prezydent kłamie, bo wiele osób wnioskuje o wykup pod drogi w związku z MPZP a miasto nie ma pieniędzy. Chcą robić inwestycje wodociągowe i kanalizacyjne na Międzylesiu a gruntów pod drogi do dziś nie wykupili i proszą ludzi o pozwolenia na wejście. A pieniądze zobaczymy na święte nigdy.
Kogut
Jak kurczoki ściśli nas w tym jednym rządku komentarzy
Plażowicz
Rolasek Naworś z Honoratki to też jeden z tych typów co wszystko blokuje.