Nieregularnie boksujący wostatnich latach Kamil Gardzielik odbył walkę wieczoru podczas gali Challenger’sBoxing Night w Warszawie. Wychowanek Copacabany Konin pokonał zdecydowanie napunkty Argentyńczyka, Tomasa Andresa Reynoso.
Po kolejnej dłuższej przerwiena zawodowy ring powrócił Kamil Gardzielik, który do swojej dwunastej walki przystępował zczystym rekordem 11-0. Rywalem koninianina był Argentyńczyk, Tomas Andres „LaCobra” Reynoso, który do tej pory zwyciężył w 13 walkach (3 przez KO), 6 razyprzegrał i raz remisował. Starcie w wadze średniej zakontraktowane na 8 rundbyło walką wieczoru podczas warszawskiej gali Challenger’s Boxing Night.
Pięściarz z Konina odpoczątku narzucił swoją taktykę, prezentując spokojny boks i wyczekując na lukęw gardzie przeciwnika. Gardzielik w każdej kolejnej rundzie udowadniał swojąprzewagę, rozbijając rywala, którego stać było tylko na pojedyncze ciosy, choćReynoso zaprezentował niezłą zadziorność, wyprowadzając celne kontry w chwilachnawet największego zagrożenia.
Wychowanek Copacabanyprezentował bardzo szeroki wachlarz zagrań ofensywnych, akcentując swoją dominacjęw ringu. W czwartej rundzie Gardzielik dwukrotnie złapał swojego przeciwnika nalinach, będąc blisko powalenia Reynoso. Z kolei w szóstej potyczce koninianinbył bliski nokautu, uderzając na wątrobę Argentyńczyka, który wyraźnie odczuł cios.Niestety reprezentant GIA Boxing Promotions dał czas na złapanie oddechuprzeciwnikowi, który wyraźnie zasłaniał obity bok.
Jeszcze w ostatniej, ósmejrundzie Gardzielik przyspieszył tempo, ale nie zdołał powalić odpornego naciosy rywala. Sędziowie jednogłośnie przyznali wygraną Polakowi, punktując najego korzyść w każdej z rund. – Rywal był bardzo twardy, do tego niewygodny,bo poruszał się w ringu praktycznie jak ten jego pseudonim, czyli kobra. Ciężkogo było złapać i widziałem, że jak przyjmował ciosy, to nie na tyle, żeby byłzamroczony. Parę razy jak stanął przy linach, rozwinąłem akcję, ale widziałem,że ma kontrolę. Wiedziałem, że to jest doświadczony zawodnik i widziałem zringów amatorskich fajną walkę WSB z Calebem Plantem. W tych pojedynkach zawodowychteż przegrywał z zawodnikami sklasyfikowanymi wyżej ode mnie. Pokazałem tufajny repertuar ciosów, ponowienie akcji. Myślę, że w końcu trener może być zemnie zadowolony, aczkolwiek brakło tej kropki nad i – mówił po walce na antenieTVP Sport zwycięzca walki, który zapowiedział, że planuje kontynuować swojeprzygotowania i odbywać walki z większą regularnością.
fot. GIA BoxingPromotions
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz