W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
LIS - Hyundai 1 tydzień SIERPIEŃ

Aktualności

Pracodawca nie mógł skontaktować się z pracownikiem. Zaalarmował policjantów

2021-04-16 12:19:30
Pracodawca nie mógł skontaktować się z pracownikiem. Zaalarmował policjantów

Zaniepokojony pracodawca poinformował policjantów, że od dwóch dni nie może nawiązać kontaktu ze swoim pracownikiem i martwi się o jego zdrowie. – Jego czujność oraz szybkie i zdecydowane działania policjantów pozwoliło na dotarcie do 54-latka, który potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej – informuje Weronika Czyżewska, rzecznik prasowa KPP w Kole.

Kilka dni temu wieczorem z dzielnicowym Komisariatu Policji w Kłodawie skontaktował się właściciel jednej z firm. Mężczyzna niepokoił się stanem zdrowia swojego pracownika, z którym nie mógł nawiązać kontaktu, dlatego poprosił o interwencję.

Młodszy aspirant Grzegorz Węglarek wraz ze swoim „współpatrolowcem” starszym sierżantem Robertem Grzybem pojechali pod wskazany adres. Tam zastali zgłaszającego, który powiedział, że kilka minut wcześniej dodzwonił się do 54-latka, ale ten urwał rozmowę, tak jakby stracił przytomność. Na teren posesji nie można było wejść, bo na podwórzu biegały dwa duże agresywnie zachowujące się psy. Natomiast drzwi domu nikt nie otwierał. Policjanci uznali, że muszą jednak sprawdzić czy nie ma zagrożenia życia lub zdrowia. Dlatego też odstraszyli zwierzęta używając wobec nich gazu, by móc dostać się na posesję. Drzwi od domu były zamknięte, więc wyważyli je i weszli do środka.

W pokoju policjanci zastali leżącego na podłodze 54-latka. Mężczyzna był przytomny, ale kontakt z nim był utrudniony. Mundurowi natychmiast wezwali pomoc medyczną, a do czasu jej przyjazdu monitorowali funkcje życiowe. Poszkodowany trafił do szpitala i pod opiekę lekarzy.

– Na szczęście pomoc nadeszła na czas. Gdyby nie czujność pracodawcy i szybka reakcja policjantów mogłoby dojść do tragedii. To kolejna sytuacja, która wskazuje jak ważne jest niebagatelizowanie niepokojących okoliczności dotyczących drugiego człowieka – podkreśla rzecznik.

na


Sledź nas na

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:





Czytelnik
To jest pracodawca a nie tacy co cytuję "w dupe sobie wsadź l4, nie obchodzi mnie że się źle czujesz Musisz zostać w pracy, jak długo chorobowe, to twoja wina że zdarzył się wypadek" Na pewno jeszcze wiele innych tekstów...
Dakop
BRAWO BRAWO BRAWO. Życie uratowane.


Jesteśmy na: