W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 20.07.2021

Artykuły

O powikłaniach laryngologicznych po zakażeniu COVID-19 mówi Krzysztof Gajewski, doktor nauk medycznych i specjalista otolaryngolog z Konina

2021-08-03 10:35:11
O powikłaniach laryngologicznych po zakażeniu COVID-19 mówi Krzysztof Gajewski, doktor nauk medycznych i specjalista otolaryngolog z Konina

Kolejne fale pandemii udowodniły, że COVID-19 to wyjątkowo groźny i podstępny wirus. Nawet, gdy pacjentowi udaje się pokonać infekcję, okazuje się, że to wcale nie koniec. Coraz częściej słyszy się o licznych powikłaniach, występujących długo po zakażeniu. Jakie problemy laryngologiczne może wywołać koronawirus i dlaczego szczepienia są tak ważne dla wszystkich?

– Jeśli przez powikłania rozumiemy problemy długofalowo występujące po infekcji wywołanej koronawirusem (w tym te nieodwracalne), to mamy ich w obszarze otolaryngologicznym dwa rodzaje – mówi Krzysztof Gajewski, specjalista laryngolog z Konina. –Pierwszy, występujący głównie po zakażeniu COVID-19 typu alfa (tzw. wariant brytyjski), to uszkodzenie ucha wewnętrznego. Ucho wewnętrzne składa się z dwóch części, jedna odpowiada za układ równowagi (błędnik), druga za prawidłowe słyszenie (ślimak). Na podstawie licznych doniesień naukowych, jak i z własnej praktyki mogę potwierdzić, że COVID-owe uszkodzenia tych narządów mogą objawiać się uporczywymi zawrotami głowy, uszkodzeniem słuchu i szumami usznymi. U wielu z tych pacjentów takie objawy pocovidowe nie ustępują do dziś. Drugi, częściej występujący objaw zakażenia COVID-19 to uszkodzenie narządu węchu. I tu również są różne prognozy dotyczące przebiegu tego powikłania. Niektórzy pacjenci tracą węch szybko i tak samo szybko go odzyskują, znam jednak wielu chorych, którzy tego węchu nie odzyskali. Zdarzają się też powikłania, zwane węchem opacznym. Co on oznacza? Pacjenci odczuwają zapachy urojone, czyli takie, których wokół nich nie ma. Są to najczęściej zapachy nieprzyjemne. Charakterystycznym jest aromat dymu spalenizny lub dymu papierosowego. Także u tych osób takie powikłania mogą utrzymywać się długofalowo, a u niektórych nie ma żadnej poprawy. Póki co nie mamy jeszcze stuprocentowo skutecznych sposobów leczenia tego typu problemów.


Zarówno wariant tzw. „brytyjski” (alfa), jak i „indyjski” (delta) mogą wywoływać zapalenia w górnych drogach oddechowych: błony śluzowej nosa, zatok i gardła. – Choć zdarza się, że te problemy utrzymują się tygodniami, to prognozy co do wyleczenia są znacznie lepsze. Co ciekawe, u pewnej grupy dzieci po przejściu zakażenia COVID-19,obserwowałem znaczny przerost migdałków. U części tych małych pacjentów musiałem usunąć migdałki przy pomocy tzw. chłodnego lasera – mówi Krzysztof Gajewski.
Jaki jest odsetek pacjentów z powikłaniami laryngologicznymi? – Utrata węchu czasowa lub stała w wariancie koronawirusa z 2020 roku to około 47 procent pacjentów, czyli blisko połowa zakażonych. U części z nich dochodziło też do zaburzeń smaku. Jeśli natomiast chodzi o uszkodzenie organu słuchu i organu równowagi, to są to powikłania rzadsze, choć bardziej dolegliwe. Nie ma jeszcze zbyt wiele prac na ten temat, ale szacuje się, że 8-10 procent pacjentów z COVID-19 miało przejściowo albo długofalowo zawroty głowy, szumy uszne lub uszkodzenie słuchu – odpowiada Krzysztof Gajewski.
Szczepienia przeciwko COVID-19 w całym kraju idą w dość wolnym tempie. Specjaliści dwoją się i troją, żeby przekonać nieprzekonanych. – Jako lekarz widziałem dramaty związane z ciężkim przebiegiem zakażenia. Znam wiele rodzin, które straciły bliską osobę z powodu tej choroby, i to nierzadko bez tzw. chorób towarzyszących. Nawet jeżeli COVID-19 nie zabija, to u ogromnej rzeszy pacjentów wywołuje zaburzenia oddychania, ograniczenia wydolności czy też różnego rodzaju zaburzenia neurologiczne. Tak bardzo boimy się tych szczepień, a przecież od dzieciństwa jesteśmy poddawani wielu obowiązkowym szczepieniom preparatami, które są mniej nowoczesne i mają niższy od szczepionki na COVID-19 poziom skuteczności (np. przeciwko krztuścowi czy gruźlicy). Jednak i te „stare” szczepionki przez ostatnie dziesięciolecia uratowały setki milionów istnień ludzkich. Szczepionki przeciwko COVID-19 dają bardzo wysoki poziom ochrony i mogą każdemu z nas uratować życie. Ważny jest też element empatii. Nawet jeśli ktoś nie chce się zaszczepić dla siebie, bo ma głębokie przekonanie, że ma dużą szansę, żeby przejść przez infekcję „suchą stopą”, to nie wolno mu zapominać, że osoby niezaszczepione mogą zarażać osoby o słabszym układzie odpornościowym. A to dla tych ostatnich może skończyć się tragicznie – ostrzega Krzysztof Gajewski.
ach


Śledź nas na


Jesteśmy na: