W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 4 stycznia 24

Aktualności

Rozmowa z nowym trenerem Sokoła Kleczew. „Zdajemy sobie sprawę, że zostało sześć bitew do rozegrania”

2024-05-09 22:07:13

Rozmowa z nowym trenerem Sokoła Kleczew. „Zdajemy sobie sprawę, że zostało sześć bitew do rozegrania”

Pod koniec kwietnia Sokół Kleczew rozstał się z Łukaszem Cichosem, a jego rolę przejął Tomasz Pozorski. Udało nam się porozmawiać z nowym trenerem zespołu przed wyjazdowym spotkaniem z Zawiszą Bydgoszcz.

– W weekend przełamaliście passę sześciu meczów bez zwycięstwa. Czy taka wygrana, co prawda z drużyną ze strefy spadkowej, może podnieść wasze morale? Jakie to uczucie zaznaczyć swój debiut na ławce zwycięstwem?

– Uczucie jest oczywiście fantastyczne. Powiedziałem piłkarzom w szatni, że jestem z nich dumny, ponieważ odwrócić mecz, w którym dostaje się dwa potężne ciosy przed przerwą, podchodząc do niego po czterech porażkach z rzędu i w trzech ostatnich spotkaniach nie strzelając bramki, to jest bardzo trudne wyzwanie. Ogromny szacunek dla nich, że potrafili to odwrócić, bo to jest ich zasługa. Udowodnili, że są w stanie takie rzeczy robić. To nie było łatwe zadanie, ponieważ Unia, która tak naprawdę gra bez presji, bez ciśnienia, przyjechała do nas jeszcze z myślą o sukcesie w walce o utrzymanie. To zespół, który bardzo dobrze broni, a trener Wójcik podniósł ten zespół do wyżyn ich możliwości. Prowadząc 2:1, cofnęli się, grając 5-4-1 w niskim pressingu. My byliśmy w stanie zdobyć dwie bramki w drugiej połowie. Z mojego punktu widzenia jest to świetna i budująca sprawa, a chłopaków ładująca przed następnymi spotkaniami.

– Zajmujecie obecnie 13. miejsce w swojej grupie z dorobkiem 36 punktów. To oznacza, że w najgorszym przypadku jesteście tylko 3 punkty nad strefą spadkową. To niewiele, zważywszy na fakt, że czekają was jeszcze starcia z piątym Zawiszą czy trzecią obecnie Unią Swarzędz.

– Nie patrzymy na tabelę i liczy się dla nas tylko kolejny mecz. Będziemy w ten sposób podchodzić. Zdajemy sobie sprawę, że zostało sześć kolejek, sześć bitew do rozegrania i w ciągu tych sześciu kolejek trzeba zgromadzić jak największą ilość punktów. Nie chcę żebyśmy liczyli punkty, bo to nie przynosi nigdy nic dobrego, a piłkarze, czy tym bardziej ja, nie jesteśmy od kalkulacji. To jest najgorsza z możliwych rzeczy. Kalendarz jest taki, jaki jest i jest to rzecz, na którą nie mamy wpływu. Teraz jedziemy do Bydgoszczy, mamy bardzo fajny mecz z zespołem, który gra bardzo odważną piłkę. Byłem na ich poprzednim meczu i jest to odważny zespół, zagramy na dużym stadionie z wysokiej jakości przeciwnikiem. Nic, tylko grać. Nie będziemy sobie ani punktów dopisywać, ani stawiać zera przed meczem. Ta liga udowodniła, że każdy może wygrać z każdym. Niewiele osób by na nas postawiło kiedy przegrywaliśmy 1:2 do przerwy z Unią Solec Kujawski, a piłkarze pokazali, że są w stanie to zrobić. Trzecia liga jest nieprzewidywalna. Trzymam kciuki za Olimpię Grudziądz i Lecha II Poznań, ale nie z tego powodu, że da nam to bezpieczeństwo, ale trzymam kciuki, bo widzę jakość gry tych zespołów. Bardzo kibicuję trenerowi Węsce i trenerowi Pawlakowi. My patrzymy tylko i wyłącznie na siebie. Najważniejsze jest to, że mamy wszystko w swoich rękach i wszystko zależy od nas, my nie musimy się na nikogo oglądać. Mamy mecz z Flotą Świnoujście u siebie, który będzie bardzo istotny dla nas i od nas zależy czy zapracujemy sobie na pewien komfort psychiczny czy utrudnimy sobie zadanie.

– Wcześniej drużynę prowadził Łukasz Cichos. Czy rozmawiał Pan z nim? Jeśli tak, to o czym?

– Z trenerem Cichosem rozmawiałem dużo wcześniej, przed meczem z Błękitnymi. Była to jednak rozmowa czysto koleżeńska. Nie było wtedy żadnych przesłanek ku temu, że dojdzie do zmiany trenera. Natomiast potem trener pokazał wielką klasę. Po pożegnaniu z zespołem, zadeklarował, że mogę do niego w każdej sytuacji zadzwonić i porozmawiać. Nie było jednak jeszcze takiej konieczności.

Więcej w najbliższym wydaniu Przeglądu Konińskiego.

Krystian Cichocki