W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 5 czerwca 24

Aktualności

Nie brałam tak zaszczytnego urzędu pod uwagę. Rozmowa z Katarzyną Fryzą, starostą konińskim

2024-06-10 07:00:00
Milena Fabisiak
Napisz do autora
Nie brałam tak zaszczytnego urzędu pod uwagę. Rozmowa z Katarzyną Fryzą, starostą konińskim

Od kilku tygodni Katarzyna Fryza jest starostą konińskim. Dla wielu jej wybór był zaskoczeniem, bo jak sama podkreśla, zamierzała zostać radną powiatową i tak się stało. Wcześniej była kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego w Ślesinie. – Uzyskałam poparcie, podjęłam wyzwanie. I oto jestem – mówi. Czy planuje w starostwie jakieś zmiany? Jak ułoży sobie współpracę z radnymi? Co będzie chciała kontynuować działania poprzednika?

– Dla wielu wybór Pani na funkcję starosty było zaskoczeniem.

– Trudno mi ocenić, czy byłam zaskoczeniem dla innych osób, że zostałam starostą. Moje odczucia są takie, że nie brałam tak zaszczytnego urzędu pod uwagę. Moim celem było uzyskanie mandatu radnej powiatu konińskiego z tego powodu, że w działalności społecznej się odnajdywałam. Natomiast już po wyborze, w luźnych kuluarowych rozmowach przewinęła się propozycja zostania starostą. Wtedy poprosiłam o czas do zastanowienia i mi go dano. Cały czas natomiast biłam się z myślami, czy jako debiutująca radna poradzę sobie z liczbą spraw i problemów, różnych inicjatyw, które są wpisane w kanon działania powiatu konińskiego. Przyszedł moment pierwszej sesji i głosowania. Uzyskałam poparcie, podjęłam wyzwanie. I oto jestem.

– Zarządzanie 130 osobami to duża odpowiedzialność?

– Tak. To jest odpowiedzialność za ponad 130 osób, również za szereg zadań i współpracę z 14 gminami naszego powiatu i miastem Koninem. Ten region jest tak ciekawie usytuowany, że wspólnie z panem prezydentem Piotrem Korytkowskim w wielu aspektach musimy mówić jednym głosem. Jest to wielka odpowiedzialność za ludzi, za zadania. Starosta jest jednoosobowy, natomiast pracuje i reprezentuje rozwiązania, które analizuje i wypracowuje ze swoimi współpracownikami. Staramy się to tak na bieżąco robić, spojrzeć na problemy z wielu perspektyw, by osiągnąć jak najlepsze, adekwatne do sytuacji rozwiązanie.

– Czy łatwo będzie ułożyć współpracę z pozostałymi radnymi, bo uzyskała pani 13 głosów na 25 radnych? Jak chciałaby Pani to zrobić, by się porozumieć?

– Chodzi o to, żeby pracować wspólnie. Nie po to nas społeczeństwo wybrało, żebyśmy zbudowali dwa obozy i przerzucali się argumentami. Będę starała się być starostą, który będzie współpracował ze wszystkimi radnymi niezależnie od poglądów, klubów politycznych i przekonań. Wszyscy niezależnie od naszych poglądów mamy bardzo ważne zadanie do wykonania. To służba i współpraca na rzecz naszych mieszkańców. Do takich rozwiązań będę zachęcała i przekonywała radnych. Oczywiście na argumenty merytoryczne nie zaś przekrzykiwaniem czy niesprawdzonymi danymi. Tak sobie wyobrażam moją pracę. Czy ona się sprawdzi? Mam nadzieję. Wszyscy jesteśmy dojrzałymi osobami, wieloletnimi praktykami, z ogromnym doświadczeniem samorządowym, ale w branży działalności prywatnych. Ta cząstka wiedzy znana każdemu z nas w całości może stanowić bardzo ważną bazę do współpracy na rzecz mieszkańców. Będę się starała tę bazę najpierw zidentyfikować, a potem wykorzystać. Jest to jakiś pomysł i propozycja dla radnych. Każdy z radnych ma z przodu głowy tę służbę dla interesantów i spraw, które w poszczególnych częściach powiatu są szczególnie ważne, każdy będzie chciał wyjść im naprzeciw i wspomóc to działanie. Tak sobie wyobrażam. Za jakiś czas będziemy to oceniać.

– Współpraca starostwa z miastem wyglądała różnie, nie najlepiej. Co Pani chciałaby zmienić we współpracy tych urzędów?

– W rozmowie z panem prezydentem Korytkowskim, która mieliśmy okazję przeprowadzić już w ostatnim tygodniu – taką wstępną, bo umówiliśmy się na nieco dłuższą, wieloaspektową, już podjęliśmy temat bezpieczeństwa mieszkańców, stanu dróg i szans na kolejne środki, możliwe do uzyskania w ramach projektu Aglomeracja Konińska. Rzeczywiście ustaliliśmy, że ta współpraca musi zostać tak wypracowana, by pogodzić zarówno obowiązki i zadania miasta, jak i powiatu konińskiego. My się łączymy w wielu aspektach – na przykład w zakresie kultury czy Powiatowego Urzędu Pracy, łączą nas też zwykłe, ale bardzo istotne problemy, jak na przykład transformacja energetyczna, która dosięgnie tego rejonu prędzej czy później. W tej chwili dosięga nas problem anomalii pogodowych – suszy czy nawalnych deszczy. Mamy blisko tereny zalewowe, więc istotnym zadaniem jest wypracowanie takiego stanowiska, gdzie wszystkie służby będą zintegrowane i będą służyły mieszkańcom nieważne, czy jest to miasto Konin, czy któraś z gmin w powiecie konińskim. Ustaliliśmy z panem prezydentem takie wieloaspektowe spotkanie, na którym będziemy rozmawiać o zasadach bieżącej współpracy na kanwie edukacyjnej, kulturalnej czy związanej z rynkiem zatrudnienia. Będziemy razem współpracować w sprawie promocji tego regionu nie tylko przez turystykę, ale także inwestycje. Chodzi o to, by ten region stał się atrakcyjny pod każdym względem dla mieszkańców, a zarazem takim, który każdy turysta będzie chciał zobaczyć.

– Co Panią w urzędzie zaskoczyło?

– Troszeczkę znałam urząd poprzez moje lata współpracy ze starostwem powiatowym, kiedy pracowałam w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim. Była ona bardziej zewnętrzna. Czy mnie coś zaskoczyło? Urząd funkcjonuje i to jest najważniejsze, służy interesantom. My możemy wypracować pewne rozwiązania, które mogłyby jeszcze poprawić obsługę interesantów, unowocześnić ją. Już nam się pewne pomysły pojawiły. Nie będę jeszcze zdradzała szczegółów, bo musimy poznać jak te systemy działają. Mogę jednak zapewnić, że efekt byłby taki, że interesant w łatwiejszy, jeszcze bardziej dostępny sposób załatwiałby swoje sprawy.

– Czy planuje Pani jakieś zmiany w strukturze urzędu czy jednostkach organizacyjnych?

– Analizujemy zadania, które wydziały realizują w kontekście przepisów prawa, które były, są i znajdą się w sferze obowiązujących w najbliższym czasie. Przeprowadzimy ocenę, czy wszystkie zadania, które do tej pory ustawami były przypisane powiatowi rzeczywiście obejmował regulamin organizacyjny. Wiem, że nie był aktualizowany od 2018 roku. Jesteśmy w tej chwili po wstępnych uzgodnieniach i analizach wykonanych przez naczelników wydziałów. Wszystkie te informacje z wydziałów spłynęły do pana sekretarza i w najbliższym czasie będziemy je systematyzować. Dopiero wtedy będziemy mogli ocenić, czy rzeczywiście ze względu na różnorodność i zakres zadań któryś wydział należałoby zmniejszyć czy poszerzyć. Podobnie będzie w jednostkach organizacyjnych. Już poprosiliśmy o dokonanie takiej oceny. Wiem, że te zalecenia są wdrażane w życie.

– Zmorą każdego samorządu są drogi. Dotąd starosta starał się o współfinansowanie inwestycji drogowych przez gminy. Czy nadal będzie to kontynuowane?

– Jest to dobre rozwiązanie. Sprawdzone. To nie jest teoria a praktyka, która została wypracowana i jest już utrwalona. Stało się normą, że w przypadku remontów dróg, których trochę na naszym terenie mamy, rozmawiamy z gminami i współfinansujemy przedsięwzięcia z dwóch stron. Dzisiaj pojawiają się też środki zewnętrzne. Ten tryb będziemy nadal kontynuować. Są już plany. Mamy inwestycje mostowe w Rudzicy i w Krzymowie. Finalizujemy formalne rzeczy. Mamy zabezpieczone pewne środki, ale im więcej zdobędziemy, tym lepiej, bo wówczas budżet gmin czy powiatu jest bardziej elastyczny i można środki przeznaczać na inne zadania. Musimy cały czas przeglądać programy europejskie, rządowe i wykorzystywać te możliwości.

– Jakie ma Pani hobby?

– Lubię czytać książki. Lubię taki aktywny wypoczynek: wycieczki po miejscach historycznych, niecodziennych, których na co dzień nie spotykamy, parki krajobrazowe, zamki, klimaty nadmorskie i góry. Często są to wycieczki rowerowe. Staramy się z mężem to kultywować. Jestem mamą trójki dzieci, wszystkie są już dorosłe. Mam wnuczkę – 1,5-letnią Jagodę. Czas popołudniowy mamy więc zdominowany z wnuczką, która też jest aktywna. Staramy się jej pokazać taki ciekawy świat. Nie jesteśmy stacjonarnymi dziadkami.