W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
book&coffee

Aktualności


Wśród konińskich strażaków są bohaterowie! W służbie zawsze i wszędzie

2019-10-08 10:51:35
Wśród konińskich strażaków są bohaterowie! W służbie zawsze i wszędzie

– Ratowanie ludzkiego życia to dla strażaka najważniejsza sprawa, nie tylko na służbie!– mówił dzisiaj Janusz Dębowski, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Koninie przedstawiając trzech funkcjonariuszy, którzy w czasie wolnym od pracy wykazali się odwagą, determinacją i poświęceniem. – A tym samym zasłużyli sobie na miano bohaterów! – podkreślił.

Starszy strażak Bartosz Chudzik podjął reanimację życia sąsiada. – Do mojego domu przybiegła przerażona sąsiadka i powiedziała, że jej teść leży bez oznak życia – opowiadał. – Jako pierwszy pobiegł tam mój ojciec, potem ja. Sąsiad nie oddychał. Natychmiast rozpocząłem reanimację. W związku z tym, że pogotowie ma do nas 15 kilometrów, wezwałem kolegów z jednostki OSP we Władysławowie, która dysponuje defibrylatorem. Strażacy zjawili się po 3, 4- minutach i zaczęliśmy resuscytację. Udało się przywrócić funkcje życiowe mojemu sąsiadowi.

Starszy sekcyjny Ireneusz Kwiatkowski był świadkiem poważnego wypadku, do którego doszło na autostradzie A2. – Jechałem do Poznania, około 200 metrów przed nami ciężarówka uderzyła w inną, a ta z kolei wepchnęła samochód osobowy pod kolejną ciężarówkę – opowiada. – Poprosiłem znajomych, aby zadzwonili pod 112, podałem numer słupka na autostradzie, żeby określić lokalizację, po czym pobiegłem zobaczyć, co z poszkodowanymi. W pewnym momencie usłyszałem wołanie „mama, mama”. Okazało się, że w samochodzie osobowym uwięzione są trzy osoby: kobieta, jej syn i córka. Niestety, nie udało się ich wydobyć bez użycia specjalistycznego sprzętu. Po przyjeździe pierwszych strażaków pobiegłem do dowódcy powiedzieć, jaka jest sytuacja, ilu jest poszkodowanych, co się stało.

Dzięki informacjom przekazywanym przez starszego sekcyjnego akcja przebiegała bardzo sprawnie. Na miejsce przysłano dwa śmigłowce, które przewiozły poszkodowanych do szpitali. W tym czasie on sam aktywnie pomagał swoim kolegom, rozstawiał sprzęt i czuwał przy rannej dziewczynce.

Młodszy ogniomistrz Maciej Jagodziński będąc na urlopie nad morzem, ratował tonących w Bałtyku. – Tego dnia wypoczywając w ośrodku usłyszałem syreny. Jedną, drugą… – opowiada. – Pobiegłem, żeby sprawdzić co się dzieje. Na plaży zobaczyłem ratowników i strażaków z OSP Niechorze. Przedstawiłem się, powiedzieli mi, że topią się ludzie. Nie zastanawiając się, wskoczyłem do wody. Jedna osoba była już na brzegu, trzy nadal w wodzie. Fala była wielka, prądy zabierały osoby w głąb morza.

Mimo poważnego niebezpieczeństwa strażak z Konina aktywnie uczestniczył w akcji ratunkowej, która trwała aż dwie godziny. Spośród pozostałej trójki tonących udało się uratować jeszcze jedną osobę.

Każdy z funkcjonariuszy zaprzeczył, jakoby czuł się bohaterem. – Jeśli ktoś decyduje się na taką pracę, to nie zastanawia się co w danym momencie robić, tylko działa z automatu – przyznali. – Wtedy znaleźliśmy się w danym miejscu i czasie. Jesteśmy przekonani, że wszyscy strażacy postąpiliby tak samo.

Konińscy bohaterowie otrzymali od komendanta miejskiego PSP listy pochwalne oraz nagrody pieniężne. Do komendy przyszły także podziękowania od osób, które mogły liczyć na niezawodną pomoc konińskich strażaków.

Anna Chadaj

Podziel się

Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:





Jesteśmy na: