OMarcinie Michalaku z Kramska pisaliśmy w ubiegłym roku w maju. Dlaprzypomnienia jego ogromną pasją są konie – szczególnie teczystej krwi arabskiej – a ostatnimi laty również amatorskiezawody w powożeniu zaprzęgami konnymi. W 2017 roku udało mu sięzdobyć kilka prestiżowych nagród m.in. w Gozdaninie, BudzisławiuKościelnym, gdzie zajął pierwsze miejsce i w Rokosowie plasującsię na dobrej, dziewiątej pozycji. A o jakie trofea wzbogacił sięod momentu naszej ostatniej rozmowy?
– Wtym roku odbyłem szkolenie z Bartłomiejem Kwiatkiem, obecnie mistrzemświata i kilkukrotnym mistrzem Polski w powożeniu. Uczyłujeżdżania i ogólnie oceniał prezentowany poziom. Moje konie, conapawa mnie dumą, pochwalił. Oznajmił, że nadają się do sportuo rangę wyżej. Użył również sformułowania, że w maratonieMistrzostw Polski trudno byłoby je dogonić. To cieszy – informujeMarcin Michalak. Nadmienia, że swoją klacz Faridę prezentowałostatnio w Turku na wystawie „Premiowanie źrebiąt”. – Zajęłatam trzecie miejsce, ale tylko dlatego, że sam popełniłem kilkamałych błędów, bo robiłem to pierwszy raz. Zatem Farida miałanajwyższą punktację (za step, kłus, pokrój, styl, czyli zawszystko, co dotyczyło samego zwierzęcia). Gdyby nie mojeniedociągnięcia byłaby pierwsza –tłumaczy.
Odtrzech lat bierze udział w zawodach
– Koniei rywalizacja to ważny aspekt życia– uściśla pan Marcin.Dodaje,że w zawodach startuje na sportowej bryczce Maraton. Tojedna z najlepszych na świecie. Jeździ na niej wielu zawodnikówkadry narodowej.
Zdobytetrofea
Jeszczew 2017 roku pierwsze miejsce we Władysławowie, drugie wŁagiewnikach, trzecie w Uniejowie i w Turku. Natomiast w 2018? Jestsię czym pochwalić, bo pan Marcin dużo startował i miał sporosukcesów m.in. duet jaki stworzył z Marcinem Szałkiewiczem z Koładał im pierwsze miejsce w XXX Zawodach w Powożeniu Zaprzęgami wSkrwilnie. Stanął też na podium wWielgiem na IX Zawodach w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi w ramachKujawsko-Mazursko-Mazowieckiej Ligi Zaprzęgowej. –W konkursie wystartowały 22 zaprzęgi. Odkilku lat laury tam zbierał Rafał Paszyński ze stajni w Wielgiem.Ale tegoroczny wynik dla wszystkich był dużym zaskoczeniem,ponieważ gospodarz uplasował się dopiero na drugim miejscu.Zwycięstwo było nasze tj. zespołu z Kramska. Dlatego z tegomiejsca pragnę też podziękować Radkowi Szremakowipełniącemuwówczas funkcję tzw. luzaka –oznajmia Marcin Michalak.
Cojeszcze przed panem?
–Jeślichodzi o nasz region to pozostały tylko zawody w Turku. Odbędą się16 września. Trzymajcie państwo za mnie kciuki i zapraszam dokibicowania. To zawsze pomaga– odpowiada.
Ana co dzień?
Naszpasjonat każdą wolną chwilę poświęca swojemu, drogiemu hobby.Alenie jest to łatwe, ponieważ czas musi dzielić pomiędzy rodzinę ipracę. Zapału mu jednak nie brakuje.– Konie fascynują mnie od lat i umożliwiają życie pełne wyzwań– mówi.– Taprzygoda zaczęła się jeszcze w latach szkolnych.Takmi zostało do dzisiaj.
Jaksię dowiedzieliśmy, żeby zapewnić zwierzętom jak najlepszewarunki, nabył pięć hektarów ziemi nieopodal miejscazamieszkania, zbudował im boksy (typu angielskiego) i codzienniedogląda inwentarza. Chętnie też dzieli się swoją wiedzą zinnymi i jak tylko nadarza się okazja, przewozi bryczką znajomych ipodobnych mu pasjonatów.
Planujepan startować w zawodach ogólnopolskich, a później zagranicznych
– Zgadzasię.Nieukrywam jednak, że cały czas pracuję nad tym, aby swojeumiejętności podnosić. W tym celu pobierałem lekcje u AdrianaKostrzewy, mistrza Polski w powożeniu– informuje hobbysta. Tłumaczy także, iż żeby osiągaćsukcesy, oprócz umiejętności, trzeba mieć i dobre konie, dlategowciąż w nie inwestuje. W tym celu swoją klacz rasy małopolskiejpokrył ogierem Emetytem, uznanym za najlepszego w Polsce. Końpochodzi z Janowa Podlaskiego, podobnie jak jego matka, klaczEmerycha, również zaliczana do najlepszych w kraju. – Moimcelem jest posiadanie dobrej pary zaprzęgowej, dlatego od małegochcę konie wychować i dobrze ułożyć– zaznacza rozmówca. Nadmienia, iż do tego rodzaju wyścigównajbardziej nadają się konie angloarabskie i małopolskie. Tozwierzęta z ogromnym temperamentem i potencjałem, które jeśli siędobrze ułoży, mogą przynieść właścicielowi wiele zadowolenia,satysfakcji oraz zwycięstw.– To cieszy i rekompensuje cały trud –sygnalizuje.
Pierwsząklacz rasy arabskiej…
Nabyłw Stadninie Koni w Janowie Podlaskim. Na miejscu spodobała mu sięjedna z klaczy – oczywiście z dobrym rodowodem – i na przetargują kupił.– Było to siedem lat temu. Od tego czasu wszystko się tak szybkopotoczyło i w rezultacie obecnie tych koni mam trzynaście –wylicza. Usłyszeliśmy też, że ostatnim jego nabytkiem, wlistopadzie ubiegłego roku, były klacz i ogier rasy angloarabskiej(ciemnogniadej maści). – Będęje szykował i szkolił na przyszłe zawody, po to by mieć drugą,niezawodną parę wyścigową– mówi.
Wzawodach startuje z luzakiem
– Drugąosobą w bryczce podczas zawodów jest tzw. luzak. W moim zespolenajczęściej współpracuję z Kamilem Janasem. Pełni on równieżbardzo ważną rolę pilota, a odpowiednio balansując ciałemutrzymuje równowagę bryczki w trakcie wyścigu– wyjaśnia pan Marcin. Natomiast kiedy zadaliśmy mu pytanie oszybkości osiągane przez zaprzęgi odpowiedział, że oscylują oneśrednio w granicach do 50 kilometrów na godzinę.
Redakcjażyczy panu Marcinowi powodzenia i jeszcze wielu zwycięstw.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz