Odprzeszło półtora roku śledzimy postępy prac JerzegoGruchalskiego nad budową Orlika Olimpijskiego z 1938 roku. Dodajmy,że pan Jerzy robi to samodzielnie i według oryginalnego projektuAntoniego Kocjana, światowej sławy polskiego konstruktoraszybowców. Jak zapowiadał nasz bohater, orlik miał byćzaprezentowany z okazji 100-leciaLotnictwa Polskiego, a konkretnie w październiku, nawydzialelotnictwa Politechniki Warszawskiej. I tak się też stało.
Wdniach22-23października, w dużej auli gmachu głównego PolitechnikiWarszawskiej miała miejsce wystawa polskich osiągnięć lotniczychw 100-lecie odzyskania niepodległości „Per aspera ad astra”.Możnabyło wówczas zobaczyć najciekawsze konstrukcje polskiego lotnictwai kosmonautyki. Wśródwystawców znalazł się również Jerzy Gruchalski ze Ślesina.Podczas tak prestiżowego wydarzenia prezentował replikę OrlikaOlimpijskiegoz 1938 roku.–Żeby przyjrzeć się dokładnie drobiazgowej konstrukcjidemonstrowałem projektjeszczenie ukończony. Takie było założenie, ponieważ chodziło mi opokazanie, i nie boję się tutaj użyć sformułowania,zegarmistrzowskiej precyzji i sposobu budowania statków powietrznychw okresie przedwojennym. Dla uściślenia dodam, że prezentowanyszybowiec składasię z około 8 tysięcy elementów, a rozpiętośćskrzydeł sięga aż 15 metrów. Jeśli zaś chodzi o długośćstatku to wynosi ona 6,45 metra, z kolei ciężar całkowity to 168kilogramów. Co ważne, w większości przypadków, realizacjąprojektów zajmuje się sztab specjalistów. Ja Orlika – podobniejak inne swoje prace – tworzę od podstaw samodzielnie i napawamnie to dumą – mówiJerzy Gruchalski.
Zanimjednak pan Jerzy trafił na listę wystawców, wcześniej odwiedziłgo prodziekan Wydziału Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. –Przyjechałdo mnie w towarzystwie redaktora ,,Przeglądu Lotniczego”(polskiego miesięcznika), żebyzobaczyć postęp moich prac, tym bardziej, że u nas w kraju – jakjuż wcześniej wspominałem – nikt podobnych rekonstrukcji niepodejmował się samodzielnie. No cóż: przyjechali, zobaczyli ibardzo im się spodobał wynik poczynionych prac, stąd i tozaproszenie na tak prestiżową wystawę. Dodam, że moje osiągnięciaznali też poniekąd z wykładów, jakie przeprowadziłem w uczelni,które nazywane są glassówkami –informuje Jerzy Gruchalski. Nadmienia również, że podczas wystawyw Warszawie miał okazję spotkaćsię i porozmawiać z wieloma konstruktorami i słuchaczami jegowykładów. – Towspaniałe doświadczenie,które pozwoliło mi wymienić się spostrzeżeniami w dziedziniebudowania statków powietrznych i poznania ludzi, którzy podobniejak ja poświęcają sięswojej pasji –uściśla konstruktor. Usłyszeliśmy także, iż organizatorzywystawy byli pod ogromnym wrażeniem wyniku pracy naszego bohatera iwielokrotnie dyskutowali na temat historii lotnictwa polskiego. –Najbardziejjednak zadowolony z mojej obecnościna wydarzeniu był dziekan politechniki i ogromnie cieszył się, żew ogóle taki, przedwojenny projekt powstaje i jest tutajprezentowany, choć muszę dodać, iż na zewnątrz uczelni byłpokazany także polski myśliwiec PZL P.11c. pochodzącyz krakowskiego muzeum. Zatem ta dwa okazy – mój Orlik i eksponatmuzealny z Krakowa – były jedynymi, które demonstrowałyprzedwojenną technikę budowania statków powietrznych– podkreśla rozmówca. Redakcja była równieżciekawa, w jaki sposób pan Jerzy przetransportował Orlika doWarszawy. – Całkiemzwyczajnie – przyczepką. Przyznaję, że musiałemją wcześniej nieco zmodernizować, aby podczas jazdy nie dochodziłodo jakiśniepotrzebnych uszkodzeń. W związku z czym mogę obecnie przewozićrożne eksponaty: samoloty, szybowce, łódki czy jachty bez ryzykaich uszczerbku– tłumaczy.
Naszemupasjonatowi i jego Orlikowi na wystawie zrobiono tysiącezdjęć, które „poszły” w świat. Jesteśmy zatem dumni, że wŚlesinie mieszka człowiek, który niewątpliwiedzięki swojej pasji rozsławia region zarówno w Polsce jak i pozagranicami kraju. –Etap,na jakim obecnie znajduje się rekonstrukcja Orlika pochłonęła już4 tysiące roboczogodzin. Według moich obliczeń do pierwszego lotuzostało jeszcze ich tysiąc. Stąd już niebawem będę mógłpochwalić się zakończeniem projektu –reasumuje pan Jerzy. A potem? Nieoficjalnie wiadomo, iż szybowiecOrlik będzie wystawiany w Muzeum Lotnictwa w Krakowie.
Dlaprzypomnienia: JerzyGruchalski w wieku 72 lat może się poszczycić budową kilkustatków powietrznych,łodzioraz jachtów.Udzielałwywiadów dla branżowych czasopism m.in. najstarszego, lotniczego„Skrzydlata Polska” oraz najbardziej prestiżowego, angielskiegopisma o tematyce szybowcowej na świecie. Ponadto prowadzi wykładyna Wydziale Lotnictwa Politechniki Warszawskiej o tematyce,,Drewniane konstrukcje lotnicze” oraz jest pomysłodawcą wielupatentów, i jednocześnie wykonawcą wielu urządzeń, którewykorzystuje w swojej pracy. Na jego temat powstała także książka,w której tytule czytamy: Pierwszy Polak, Sam ZbudowałPrzedwojennego ,,ORLIKA”.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz