Pytaniezadajemy dwóm koniniankom, które na kierowniczych stanowiskach są od lat. Jednajest dyrektorem spalarni w Miejskim Zakładzie Gospodarki Odpadami Komunalnymi iradną, druga od niedawna kieruje konińskim muzeum, wcześniej Centrum Kultury iSztuki.
Czyw Koninie łatwo jest być kobietą-szefem?
–Trudno – mówi wprost Elżbieta Streker-Dembińska. – Potwierdzają to wszystkie przykłady zmojego życia. Wszystkie funkcje, które pełniłam, wymagały zwielokrotnionegowysiłku, ciągłego udowadniania, że jestem kompetentna. Kobiety muszą każdymswoim działaniem potwierdzać, że zasługują, nie mają nic na kredyt, nie dostająkredytu zaufania – twierdzi. Choć ona nauczyła się współpracować z panami,bo… robi to przez całe życie. – Gdybymmiała uprzedzić młodsze koleżanki, powiedziałbym, że jest to trudne zadanie. Kobietymuszą być zawsze gotowe na różnego rodzaju zderzenia z twardą rzeczywistością istereotypami. Takie są czasy i różne tendencje, jak choćby programowaniekobiety, jako tej domowej, tej która nie powinna za bardzo angażować się wsprawy zawodowe. Ale kobiety są dzielne – mówi i wychwala „młode, 40-letniedziewczyny, które wspaniale sobie radzą na kierowniczych stanowiskach”. Bo jakwyjaśnia Elżbieta Streker-Dembińska, wszystkie statystyki wskazują, że kobietysą lepiej wykształcone, a mimo to nadal „w drugim, trzecim szeregu kierowniczychstanowisk”. – Mniej agresywnie walczą oswoją pozycję. Panowie są stworzeni do wojny, do walki, taką mają konstrukcję,i tego nie poprawiły nawet rządowe rozwiązania wprowadzające parytety. Nawet,gdy one były, głosowanie rozstrzygało zupełnie inaczej. I co najdziwniejsze,kobiety nie głosują na kobiety, nie ma solidarności – podsumowuje pani dyrektor.
Trochę inaczej sytuację swojego szefowania widzi ElżbietaBarszcz. – To miłe i przyjemne, jeślidobierze się odpowiedni zespół. Kobiety mają więcej możliwości, bo są piękne,zadbane, elokwentne, w jasny, rzeczowy sposób artykułują swoje potrzeby. Jeżeliwięc interlokutorem jest ktoś, kto chce zrozumieć kobiety, to taką władzęsprawuje się w dobry sposób – mówi szefowa muzeum i przyznaje, że w czasieswojej zawodowej kariery rzadko spotkała się z odmową. – Jeśli ktoś ma dobre zdanie o sobie, jest pewien tego co robi, pewientego o co prosi, to nie można z góry zakładać, że będzie skazany na porażkę. Coprawda prywatnie jestem osobą, która zakłada, że szklanka jest do połowy pusta,ale zawodowo myślę dokładnie odwrotnie. Należy wierzyć w siebie, w swojemożliwości, a gdy się czegoś nie wie, pytać – wyjaśnia i twierdzi, że stereotypyzbyt mocno zakorzeniły się w naszym społeczeństwie, a przecież nie ma znaczeniaczy szef nosi spodnie czy spódnicę, ważne są kompetencje i podejście do pracy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz