Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Wakacyjne zauroczenie albo MIŁOŚĆ! Pół żartem, pół serio

15:40, 18.07.2024 Aktualizacja: 22:51, 18.10.2025
Skomentuj Wakacyjne zauroczenie albo MIŁOŚĆ! Pół żartem, pół serio

Wakacyjna miłość zdarzałasię chyba każdemu. Oderwani od codziennych obowiązków pracy, szkoły, rutyny istresów, bardziej otwarci emocjonalnie, chętniej niż zwykle nawiązujemy nowekontakty i oczywiście zakochujemy się. Czasami po przysłowiowe uszy i aż pogrób. Jak twierdzą wytrawni znawcy dziewięć na dziesięć tych zauroczeń kończysię niestety po tygodniu. Wówczas pozostaje złamane serce i rozczarowanie.

O wakacyjnych miłostkach możnaby długo opowiadać. Towarzyszą zarówno nastolatkom, jak i ludziom dojrzałym. Ci,którzy ich doświadczyli jednym głosem mówią: w każdym wieku są piękne. Toszczera prawda. Dzieje się tak, ponieważ zwykle finiszują na etapie zakochaniai omija je tak zwana proza życia. Jednak ta miłostka nie zawsze przemija. Wniektórych przypadkach jej uwieńczeniem jest ślub.

Letnie kanikuły

…to okazja do nieskrępowanegobycia sobą lub zagrania roli kogoś całkowicie innego. Jesteśmy zwykle w obcymmiejscu, nikt nas nie zna, więc czemu nie spróbować? Kusi świadomość: znówmożemy się podobać, ktoś o nas będzie zabiegał i przy tej osobie będziemydoskonali. Dlatego bywa, że naprawdę warto zafundować sobie taką małąpsychoterapię?

Aby wakacyjny romansodniósł oczekiwany skutek

Zaleca się, żeby nie traktowaćgo zbyt poważnie. Oczywiście bywa, że staje się podwaliną poważnego związku,ale najczęściej gaśnie wraz z powrotem do domu. Tutaj chodzi o dobrze spędzonyczas, relaks i zabawę. Jeśli u singli dodatkowo coś zaiskrzy – to super.

Trzeba wyjechać z domu

Do wyjazdu na urlop lubprzerwę w nauce przygotowujemy się przez cały rok. Marzymy wówczas o plaży,słońcu, spacerach przy blasku księżyca i pocałunkach? Panie dodatkowo jakprzystało na romantyczki – o wyśnionym mężczyźnie, bez którego wakacje byłybyfiaskiem, zaś panowie o przygodachdamsko-męskich. I tak powinno być, bowiem pod wpływem uczucia jakim jest miłośćpiękniejemy nie tylko na duszy, ale i na ciele, a dzięki danemu uczuciu stajemysię lepsi, milsi i częściej się uśmiechamy. Ponadto świadomość, że się komuśpodobamy pozwala zapomnieć o własnych kompleksach i przywarach. W sumie stajemysię tacy jakimi nas widzą drugie połówki. Ten czas i późniejszy brakbezpośredniego kontaktu – jeśli oczywiście znajomość przetrwa – w realnymświecie, daje świetne warunki do tworzenia iluzji na temat ukochanej czyukochanego. Jednak dla wielu podjęcie decyzji o bliższym poznaniu jest zbyttrudna, dlatego te związki są najczęściej w fazie oczarowania i zakochują sięwciąż od nowa i od nowa. Fakt ten tłumaczą chęcią znalezienia tej jedynej – jedynego,ale przecież ideałów nie ma!

O uchylenie rąbka tajemnicy iodrobinę wspomnień poprosiliśmy także napotkanych przechodniów. Oto cousłyszeliśmy.

– Swoją wakacyjną miłośćprzeżyłam w ubiegłym roku. Poznaliśmy się nazabawie zorganizowanej na prowincji. Nasze oczy spotkały się podczastańca i coś zaiskrzyło. Resztę wieczoru spędziliśmy już razem i taki byłpoczątek. Kontynuacją znajomości stały się wspólne rozmowy na portalu internetowym,potem wymiana telefonów i kolejne spotkania w realu. Wkrótce zaowocowało to częstszymi widzeniami.Jesteśmy ze sobą do dzisiaj. Teraz chodzimy ze sobą i mam cichą nadzieję, żewyniknie z tego coś jeszcze poważniejszego – opowiada pani Joasia.

– Jak byłam jeszcze bardzomłodą osóbką dość często zdarzały mi się takie zauroczenia. Głównie podczaswakacji. Trwało, to nie dłużej jak miesiąc, góra dwa. Czasami pisywaliśmy dosiebie listy. Teraz mam chłopaka, ale zawsze chętnie wracam pamięcią do tychmłodzieńczych lat. Wśród znajomych mam koleżanki, które są moim zaprzeczeniem.Ich wakacyjne flirtowanie przerodziło się w poważne związki – kontynuujestudentka Iza.

– Byłam wtedy jeszcze wpodstawówce. Wyjechałam na kolonie i zakochałam się. Niestety, platonicznie.Pamiętam, że to trwało i trwało. Może jakbym była bardziej odważnapowiedziałabym o swoim uczuciu, a tak w skrytości cierpiałam i wzdychałam dotego jedynego. Wszelkie żale ubierałam w słowa i skrzętnie zapisywałam. W miarędorastania zdarzało mi się coraz rzadziej podkochiwać. Teraz twardo stąpam poziemi i zamiast przelotnych miłostek szukam czegoś trwałego – opowiada paniIzabela.

– Mając siedemnaście latszalałam z miłości do takiego jednego młodzieńca. Zaczęło się prozaicznie: nakolonii. Potem kwitło jeszcze przez około dwa lata. Pisaliśmy do siebie,wymienialiśmy zdjęciami i niestety, jakoś się wszystko z czasem urwało.Pozostały wspomnienia. Zawsze bardzo miło myślę o tamtym okresie swego życia. Wtajemnicy przyznam, że ostatnio nawet szukałam z tą osobą kontaktu. Niestety,bezskutecznie. Potem była jeszcze jedna miłość, ta prawdziwa. Nie zapomnę jejnigdy i nawet teraz, kiedy o tym opowiadam robi mi się tak jakoś ciepło nasercu – wspomina już dorosła Magda.

Zatem te miłostki na pewno niesą szkodliwe, a wręcz potrzebne, ponieważ ładują akumulatory, poprawiająnastrój i samoocenę. Poza tym przyprawiają o zawrót głowy i sprawiają, żeczujemy się najzwyczajniej szczęśliwsi. Ponadto zawsze jest nadzieja, żeprzerodzą się w coś poważnego i na całe życie.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%