Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Chory chłopiec marzy, by polecieć samolotem na długie wakacje

11:14, 02.04.2017 Aktualizacja: 17:08, 23.10.2025
Skomentuj Chory chłopiec marzy, by polecieć samolotem na długie wakacje

Mówimy ciszej. Tylkodlatego, by nikt nie był świadkiem naszej rozmowy. By nikt nie słyszał drżącegogłosu, diagnozy wypowiadanej przez ściśnięte gardło i nie widział łez płynącychz oczu. I chociaż Ania zdaje sobie sprawę, że jej dziesięcioletni syn wie, zczym przyszło mu walczyć – robi wszystko, by go chronić.

Zaczęło się odwymiotów

Tego Dnia Matki Anna Ścibor niezapomni do końca życia. Od kilku tygodni jej syn – Filip chorował. – Na początku maja, chyba 8, pojawiły siępierwsze symptomy choroby, wymioty. Pierwszy raz nawet nie byłam

u lekarza. Myślałam,że to od żołądka. Tym bardziej, że Filip lubił sobie zjeść– mówi kobieta, wskazując na zdjęcia. Z ramek wiszących na ścianie spogląda namnie pucołowata twarz sympatycznego chłopca, z uśmiechniętą buźką i bujną,czarną czupryną. Jakże inna od tej, którą widziałam kilka minut wcześniej.

Wymioty ustąpiły, ale za pewien czas pojawiły się kolejne.Do tego doszły bóle głowy. – Byliśmy upediatry. Wprowadziliśmy dietę i zaczęliśmy obserwować Filipka. Wymiotypojawiały się tak naprawdę bez przyczyny. Rozpoczęliśmy diagnozę w kierunkuchoroby przewodu pokarmowego – opowiada Ania.

26 maja 2016 roku, Dzień Matki i Boże Ciało. Od rana Filipwymiotował, do tego doszedł silny ból głowy. Ania nie czekała. Pojawiła się wszpitalu, a lekarz skierował chłopca na oddział. W piątek Filip miał robionytomograf. Znaleziono przyczynę pogarszającego się stanu zdrowia – guz mózgu. Duży – 4,5 na 4,5 centymetra. Diagnoza powaliła Anię z nóg. – Wiedziałam, że dzieje się coś złego. Zresztą już pani w ambulatoriumpowiedziała mi, że to są książkowe objawy guza móżdżku. Okazało się, że w 90procentach chorują na to chłopcy w wieku 9 lat. A tyle miał wtedy mój Filip –mówi cicho Ania.

Miesiąc byli wszpitalu

27 maja Filip został karetką przewieziony do szpitala wPoznaniu.

– Okazało się, że guzjest operacyjny. Ulokował się w takim miejscu, gdzie była możliwość wycięcia –wyjaśnia mama. 9 czerwca Filip trafił na stół operacyjny. Chłopca operowałneurochirurg dr Kopaczewski. – Otoczononas wsparciem i troską. Cudowni lekarze i cały personel. Wspierali nas,wysłuchiwali, tłumaczyli – mówi Ania.

Po operacji Filip kilka dni był w śpiączce farmakologicznej.A potem zaczęła się walka z wymagającym przeciwnikiem – nowotwór złośliwy IVstopnia według WHO. – Po operacjiokazało się, że utrzymywał się obrzęk mózgu. Było za dużo płynu, który niechciał się wchłaniać. Filip najpierw miał założony dren, potem operacyjniewszczepiony tzw. drenaż wewnętrzny. Był już nawet przygotowywany do kolejnejoperacji, wszczepienia zastawki, ale na szczęście organizm sobie poradził. Płynzaczął się wchłaniać – opowiada Ania.

25 czerwca Filip wrócił do domu, a 4 lipca rozpocząłchemioterapię. Za nim cztery cykle i 30 dni radioterapii. 15 grudnia chłopiecrozpoczął tzw. chemię podtrzymującą. Będzie ją przyjmował przez rok. – Filip dzielnie to wszystko znosi. Chociażbywają kryzysy. Jedziemy na pobranie krwi i nigdy nie wiemy, czy wrócimy dodomu, czy z ambulatorium skierują nas do Poznania, na oddział – mówi Ania.Bo chemia bardzo wyniszczyła organizm chłopca. Filip już wiele razy miałprzetaczaną krew i płytki. Ma również problemy z apetytem.

Za Anią i Filipemprawie rok ciężkiej walki. I kilka trudnych rozmów. Co odpowiedziećdziewięciolatkowi, który pyta się, czy po śmierci będzie miał drugie życie? Jakzareagować, gdy z ust ukochanego syna padają słowa: „Czy po śmierci będę zaTobą tęsknił mamusiu?”. Co zrobić, gdy wycieńczony wymiotami po kolejnym cykluchemii chłopiec mówi, że jest już zmęczony? Na te pytania nikt nie znaodpowiedzi.

Ania wierzy w słowa lekarzy, którzy zapewniali ją, że Filipma 70 procent szansy na wyleczenie. I choć nie raz serce pękało jej na kawałki,chociaż nie zliczy, ile razy z bezsilności dosłownie wyła w poduszkę – uśmiechasię. Bo wie, że Filip tego potrzebuje. –Wytrzymam wszystko. Dla niego. I wiem, że gdy Filip wyzdrowieje, polecimy wkońcu samolotem na wymarzone wakacje – mówi pewnie kobieta.

Liczy się każdy gest

Leczenie Filipa pochłania spore sumy. Filip leczony jest wszpitalu w Poznaniu. Najwięcej kosztów generują wydatki na paliwo, związane zdojazdami na leczenie. Do tego dochodzą leki i odpowiednia dieta. – Mam wokół siebie cudownych ludzi. Mogęliczyć na wsparcie bliskich. Nie zapomina o nas również Szkoła Podstawowa nr 9w Koninie. Filip jest uczniem trzeciej klasy. Ostatnio jego koledzy zrobilizbiórkę w jednym ze sklepów i pieniążki przekazali Filipowi – mówi Ania.

Każdy, kto chce pomóc Filipowi w walce z nowotworem, możeprzekazać pieniądze 54 1020 2746 0000 3802 0221 2769 lub przekazać 1 procentpodatku KRS 0000023852 z dopiskiem Filip Ścibor, Fundacja Pomocy Dzieciom zChorobami Nowotworowymi w Poznaniu.

KarolinaŁawniczak

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%