W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 4 stycznia 24

Aktualności

Komisja statutowa nie podjęła decyzji w sprawie zwolnienia radnego z pracy. „Jesteśmy dość małą reprezentacją”

2023-09-18 14:13:13
Marcin Szafrański
Napisz do autora
Komisja statutowa nie podjęła decyzji w sprawie zwolnienia radnego z pracy. „Jesteśmy dość małą reprezentacją”

Podczas wrześniowej sesji konińscy radni mają zająć się wnioskiem o rozwiązanie stosunku pracy z radnym Maciejem Ostrowskim, który był prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej „Zatorze”. Dzisiaj na ten temat dyskutowała komisja statutowa. – Myślę, że jesteśmy dość małą reprezentacją, żeby podjąć decyzję w tak ważnej sprawie. Zasadne będzie, żebyśmy podjęli ją na sesji. Dzisiaj stawiam wniosek formalny, żebyśmy nie głosowali – mówił Wiesław Steinke, przewodniczący komisji statutowej. Wniosek został jednogłośnie poparty, z wyłączeniem w głosowaniu jednego radnego – Bartosza Małaczka, który jest obecnie pełniącym obowiązki przewodniczącego Rady Nadzorczej SM „Zatorze”.

Decyzją nowej Rady Nadzorczej SM „Zatorze” został odwołany zarząd spółdzielni na Zatorzu, którego prezesem był Maciej Ostrowski. Jest on również radnym i szefem Komisji Praworządności Rady Miasta Konina. Do przewodniczącego rady miasta Tadeusza Wojdyńskiego wpłynął wniosek od obecnego Zarządu i Rady Nadzorczej SM „Zatorze” o wyrażenie zgody na rozwiązanie stosunku pracy z Maciejem Ostrowskim. Choć już nie jest prezesem, nadal jest pracownikiem spółdzielni. Dziś tym tematem zajęła się komisja statutowa. – Procedowanie tej sprawy wynika z obowiązku ustawowego, który spoczywa na organie stanowiącym. Nic na przestrzeni lat się nie zmieniło – mówił Wiesław Steinke. – Rzadko mieliśmy w tej sprawie okazję debatować i podejmować decyzję. W tej kadencji ani razu, ale w przeszłości takie sytuacje miały miejsce. Tak czy inaczej, na sesji będziemy procedowali uchwałę dotyczącą wyrażenia zgody, niezależnie od stanowiska, jakie zajmie komisja.

Decyzja jest o tyle poważna

Wiesław Steinke przypomniał, że na dziś zaplanowana jest procedura wyboru prezesa SM „Zatorze”. – Dzisiaj powinno być rozstrzygnięcie. Decyzja jest o tyle poważna, że pan radny Maciej Ostrowski jest zatrudniony na stanowisku prezesa. Tym samym w sytuacji, kiedy dzisiaj zostanie wyłoniony nowy, wydaje się, że nie może być dwóch prezesów. To może mieć niewątpliwie wpływ na ostateczną decyzję, jaką podejmiemy na sesji, a ta odbędzie się w następną środę – mówił przewodniczący komisji statutowej. W dyskusję włączył się radny Bartosz Małaczek, który obecnie jest pełniącym obowiązki przewodniczącego Rady Nadzorczej SM „Zatorze”. Przypomniał, że ona podjęła decyzję o odwołaniu Macieja Ostrowskiego z pełnienia funkcji prezesa spółdzielni. – Natomiast sytuacja jest o tyle skomplikowana, że nie mogło dojść do rozwiązania samego stosunku pracy, bo do tego jest wymagana zgoda rady miasta. Pomiędzy spółdzielnią a nim nadal istnieje stosunek pracy. Kwestią dyskusyjną jest, na jakim tak naprawdę stanowisku powinien być on zatrudniony – mówił Bartosz Małaczek.

„Sytuacja nieciekawa, powiedziałabym nawet nieelegancka i brzydka"


W posiedzeniu komisji statutowej wzięła udział między innymi Urszula Miłosz-Michalkiewicz, przedstawicielka zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Zatorze”. Jak przyznała pełniącą obowiązki wiceprezes jest jeszcze dziś do godziny 16.00. – Sytuacja nieciekawa, powiedziałabym nawet nieelegancka i brzydka. Samo walne przebiegało w atmosferze pohukiwania, tupania, gwizdania, wyrzucania całego zarządu – mówiła Urszula Miłosz-Michalkiewicz. – W drugiej części pan Maciej Ostrowski, prezes zarządu już nie uczestniczył. Krótko po wybraniu rady nadzorczej otrzymaliśmy pismo od mieszkańców Zatorza.

Otwarcie 1,5 %

„Jako mieszkanka jestem oburzona"


Wynikało z niego, że mieszkańcy oczekują rozliczenia działań zarządu za lata 2019-2022. Domagali się również rozwiązania z tymi osobami stosunku pracy w spółdzielni. – Wchodząc do tego pełniącego obowiązki zarządu trochę zaczęłam się przyglądać funkcjonowaniu tej instytucji. Organizacja pracy jest taka trochę tymczasowa. Na 50 etatów w spółdzielni 21 pracowników nie ma do dzisiaj zakresu obowiązków – mówiła. Dodając, że jest bardzo prężna organizacja związkowa . – Poprzedni zarząd ignorował związek zawodowy, marginalizował jego zadania – stwierdziła Urszula Miłosz-Michalkiewicz. – Majątek spółdzielni nie jest zinwentaryzowany (… ). Jako mieszkanka jestem oburzona, że płacąc czynsz nie mogę zobaczyć, co z tego mojego czynszu zostało kupione i jak udokumentowane. Spółdzielnia urządzona jest z wielkim przepychem. W kuchence socjalnej stoi ekspres do kawy. Jak powiedziała mi pracownica, jest on w leasingu. Ale kawy trzeba kupić tyle, że wszyscy pracownicy miesięcznie nie wypijają. Członkowie zarządu kupili sobie za nasze składki telefony komórkowe. Jedna osoba miała telefon za 5.490 złotych, a druga za 4.900 zł. Oczywiście były używane non stop i we wszystkie dni!

– Nie jest naszą kompetencją oceniać tego, co już zostało ocenione, a więc powodów odwołania prezesa przez radę nadzorczą – mówił Wiesław Steinke. Bartosz Małaczek przyznał, że on dla „ostrożności procesowej, ewentualnych sporów czy zaskarżenia uchwały”, wyłączy się z głosowania. – Jestem poniekąd stroną, jestem również podpisany pod wnioskiem, który trafił do rady miasta – mówił Bartosz Małaczek. A co może się stać, jeśli rada miasta nie da zgody? – Proszę o zastanowienie się nad tym, kto będzie ponosił koszty zatrudnienia? Istnieje duże prawdopodobieństwo ze strony spółdzielni wygrania w WSA czy NSA – stwierdził Bartosz Małaczek.

– Czy była gospodarność czy nie? To jest sprawa innych organów. Nas interesuje zapis ustawowy, czy to odwołanie ma jakikolwiek związek z wykonywaniem mandatu radnego. I tutaj radni nie powinni mieć żadnych wątpliwości, a jeśli się nasuwają, to nie wiem, czy jesteśmy w stanie to wyjaśnić – mówił Tadeusz Wojdyński, przewodniczący Rady Miasta Konina. Jak stwierdził, z radnym Ostrowskim rozmawiał przed sesją absolutoryjną. – Mówił, że weźmie udział w sesji i zagłosuje za absolutorium. Wstępnie mi to obiecał. Przed sesją nie zjawił się – wyjaśniał Tadeusz Wojdyński. Dziesięć minut przed obradami radny Ostrowski miał poinformować, że w sesji nie weźmie udziału. – I nie zagłosuje za absolutorium i udzieleniem wotum zaufania. Potem okazuje się, że pan Ostrowski zostaje jednogłośnie odwołany z prezesa zarządu i w tym głosowaniu bierze udział radny Małaczek, oczywiście prawidłowo wybrany do rady nadzorczej, oraz zastępca prezydenta Witold Nowak. I tu się nasuwa pytanie, czy miało to jakiś związek czy nie miało?

– Nie rozumiem insynuacji, które pan przewodniczący Wojdyński wprowadza. Wybory rady nadzorczej były w końcówce czerwca, 26-27 czerwca, natomiast sesja absolutoryjna odbyła się 28 czerwca, a więc po wyborach nie mając żadnego związku z tym – mówił Bartosz Małaczek. – Jeśli ustala pan poza sesją jakieś wyniki głosowań, ktoś komuś obiecuje jak będzie głosował, to są dopiero insynuacje. Źle to wygląda, jeśli wyniki są ustalane przed głosowaniem, panie przewodniczący. Nie widzę żadnego związku pomiędzy wyborami do rady nadzorczej, w tym odbywającym się walnym zgromadzeniu członków, przed sesją absolutoryjną, gdzie nie była tak naprawdę znana przyszłość Macieja Ostrowskiego.

– Pewne wątpliwości się mogą nasuwać. Nie jest to żadna insynuacja, absolutnie nie o to tutaj chodziło. O żadnym ustawieniu głosowania też nie było mowy – odpowiedział Tadeusz Wojdyński.

Komisja statutowa nie podjęła decyzji w sprawie zwolnienia radnego z pracy. „Jesteśmy dość małą reprezentacją”
Komisja statutowa nie podjęła decyzji w sprawie zwolnienia radnego z pracy. „Jesteśmy dość małą reprezentacją”



Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:





Mieszkaniec Konina
To radny miasta mówi ,że miasto może przegrać sprawę w sądzie na rzecz spółdzielni ?To czyich interesów broni ?Jest radnym miasta a mówi o obciążeniu mieszkańców odszkodowaniami ? Zaczyna się..Ewidentny konflikt interesów i brak szacunku do nas ,podatników tego miasta.Szok.
Olka
No poprostu szok. Facet wprowadził XXIw a tu taka stara mówi że jest źle. Mogli medal ma kalkach pisać. Żenada
taka prawda
to jest chore komuna jeszcze żyje na całego
Michaś
I pewne papier toaletowy już nie szary tylko biały normalnie rozpusta
Piotr
Pewno poszli po bandzie i mają komputery i drukarki. A co maszynami do pisania i kalkami