W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Browar od 22 czerwca 24 r.

Aktualności

O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”

2019-12-18 17:54:18
Milena Fabisiak
Napisz do autora
O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”

Dzisiaj podczas Konwentu Wójtów i Burmistrzów Aglomeracji Konińskiej, który odbył się w gminie Krzymów, jednym z tematów była sytuacja w konińskim szpitalu. – Od jakiegoś czasu w mediach pojawia się informacja, że zagrożone jest funkcjonowanie oddziałów ortopedycznego i neurologicznego. Rozmawialiśmy wcześniej z wójtami i burmistrzami, że powiat koniński jest duży. Ma przeszło 130 tysięcy mieszkańców, którzy korzystają głównie z konińskiego szpitala. Leży nam na sercu dobro tej placówki. Chcielibyśmy, żeby doszło do porozumienia, żeby te oddziały funkcjonowały. Jesteśmy też gotowi do współpracy – zadeklarował Paweł Szczepankiewicz, przewodniczący konwentu.

Na konwent przyjechały przedstawicielki szpitala Dorota Kotecka, zastępca dyrektora do spraw ekonomiczno-finansowych oraz Maria Wróbel, naczelna pielęgniarka. Przedstawiły zebranym jak wygląda sytuacja w szpitalu. A głównie o kłopotach z oddziałem neurologii z udarowym oraz ortopedycznym, gdzie lekarzom 31 grudnia kończy się umowa. Jak mówiły dyrekcja szpitala porozumiała się z neurologami. – Jeśli chodzi o oddział ortopedyczny to tu jest sprawa czysto finansowa. Lekarze zażyczyli sobie od 130 zł za godzinę i musieliśmy unieważnić ten konkurs. Stanęło na 120 zł za godzinę od 1 stycznia. Szpitala na to nie stać. Dyrektor zaproponował, że na razie da 90 zł za godzinę, a to i tak wzrost, bo obecnie za godzinę jest 80,80 zł i obiecał, że od 1 maja będzie to 120 zł za godzinę. Lekarze się na to nie zgodzili – mówiła Dorota Kotecka. Jak dodała, na koniec października szpital miał już 14 mln straty, na koniec roku może to być nawet 16 mln zł. I poprosiła o dotację dla szpitala. – To czego najbardziej dzisiaj potrzebujemy, to USG na oddział ginekologiczny dla pacjentek z patologii ciąży. Tam jest tak strasznie stary sprzęt, że lekarze się już nie chcą pod badaniami podpisywać. To koszt około 250 tysięcy. Jeśli państwo mielibyście taką wolę i środki w budżecie to bylibyśmy bardzo wdzięczni – mówiła dyrektor Kotecka. Maria Wróbel dodała, że w szpitalu zatrudnionych jest 650 pielęgniarek i położnych. Grupa ta też się kurczy, bo pielęgniarki odchodzą na emerytury, około 30 rocznie.

Głos zabrał także Janusz Cieślewicz, prezes Konińskiego Stowarzyszenia Lekarzy, lekarz chorób wewnętrznych, kardiolog. Przyznał, że szpitale i cała służba zdrowia są niedofinansowane. Ponad 80 procent z nich jest zadłużonych. Ale tak naprawdę chodzi o złą organizację szpitala. – Ten szpital jest cały czas skazywany na destrukcję, bo przez ostatnie 3,5 roku, przez które państwo dyrektorują, doszło do rozpadu zakładu radiologii, to niesamowita strata dla szpitala. Zła organizacja SOR-u, brak oddziału wewnętrznego, który jest stopniowo zredukowany, a system naprawczy polegał między innymi na tym, że zlikwidowano 124 łóżka. Zabrakło rozmów i chęci do współpracy. Szpital się kurczy. Skończył się rok 2018, a szpital nie potrafił wypracować kontraktu. Został niedopracowany w 4 procentach, co wiąże się ze stratą 4 mln zł. Te dwa oddziały są wierzchołkiem góry lodowej, bo po nich w kolejnych kończą się umowy. Rozmowy są bardzo słabo prowadzone, wręcz ich nie ma. Jest problem z zamknięciem ortopedii. Za chwilę będzie taka sama sytuacja z chirurgią i z oddziałem rehabilitacji. Chodzi o to, żeby go zrestrukturyzować, znaleźć mądrego menadżera, z regionu, który po prostu wziąłby się za ten szpital. Tu jest wiele błędów organizacyjnych, które można naprawić. I część lekarzy odchodzi nie dlatego, że ktoś mało płaci, ale że jest zła organizacja – mówił.

– O tym, że kończą się umowy było wiadomo już pół roku temu. Chodziliśmy wielokrotnie do dyrekcji z prośbami, żeby zacząć rozmawiać. Spotkania rozpoczęły się 5 dni temu, gdzie mamy święta. Odbyły się właściwie w środę i czwartek i zmierzały do jakiegoś porozumienia. I dyrekcja przesłała nam informację, że oddział zostaje zamknięty i że mamy się przygotować do jego ewakuacji. Praca w szpitalu jest dla nas wszystkich najtrudniejsza. To praca po nocach, obarczona stresem i ryzykiem. Jeżeli domagamy się stawek, to są to stawki rynkowe. I tyle chcemy. Nie wyobrażam sobie szpitala bez oddziału ortopedycznego. Jesteśmy otwarci na negocjacje. Ten szpital ulega destrukcji. W nim jest wszystko taśmą poklejone – mówił Grzegorz Schmidt, ortopeda.

Stefan Dziamara, burmistrz Rychwała, mówił o tym, że w gminach też finanse nie przedstawiają się najlepiej. Bardzo droga w utrzymaniu jest na przykład oświata, ale nie można zamknąć szkół, bo dzieci muszą się gdzieś uczyć. – Chcemy wspierać państwa działania, ale dialog między wami musi być. My nie mamy prawa nawet pomyśleć, że możemy na przykład szkoły zamknąć. Szukajcie rozwiązania – stwierdził.

Samorządowcy zastanawiali się, jaką rolę mogą odegrać w poprawie sytuacji szpitala. Padały głosy, że obie strony powinny się porozumieć, a nie zamykać oddziały, które służą przecież 200 tysiącom mieszkańców miasta i powiatu. – Jesteśmy świadkami takiej przepychanki. Też mogę opowiedzieć o swoich problemach finansowych, roszczeniach pracowników względem wynagrodzenia, też mi zarzucają pewnie, że coś źle funkcjonuje. Ale wtedy siadamy i rozmawiamy. Jeżeli dyrekcja zaprosiła lekarzy do rozmów kilka dni temu, jeśli kontrakty wygasają z końcem roku, to gratuluję odwagi. Jeśli prawdą jest to, że lekarze napisali do was pismo, że wypowiadają umowy, żeby zmusić was do tych rozmów, to komentował nie będę. Z drugiej strony jeśli panowie uważacie, że szpital jest źle zorganizowany i zarządzany, i potrzeba menadżera, to ja powiem – pokażcie mi jak można zrobić to lepiej. Wypracujmy to razem. Dolewanie wody do dziurawego wiadra jest bez sensu – mówił Mariusz Musiałowski, burmistrz Kleczewa.

Ostatecznie wójtowie i burmistrzowie w sprawie szpitala wypracują wspólne stanowisko, które zamierzają wysłać między innymi do marszałka województwa, a także premiera.

O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”
O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”
O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”
O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”
O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”
O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”
O szpitalu na konwencie wójtów i burmistrzów. ,,Jesteśmy świadkami takiej przepychanki”



Komentarze

Autor:
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom:





kalkulator
Co na tym spotkaniu robię byli wójtowie?Czyż by im było tęskno do czegoś o czym nie wiem?
mieszkanka małej gminy
Tyle tylko że przy budowie Placów Zabaw jest wykonawca zawsze wdzięczny i łaskawy do POdziału a wspierając szpital to jest tylko POkwitowanie.
Mieszkaniec
Gminy zamiast wydawać pieniądze na płace zabaw, które i tak w ciągu roku zarosną chwastami lepiej wsparłyby finansowo szpital