W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
PLUS

Artykuły

Nie pozwólmy rozwinąć się chorobie w ukryciu

2022-04-05 08:00
Nie pozwólmy rozwinąć się chorobie w ukryciu

Rozmowa z doktorem Aleksandrem Słomińskim, specjalistą ginekologiem, praktykującym od ponad 30 lat.

– Drugi stopień specjalizacji zdobył Pan w 1991 roku. Jak z perspektywy tych wszystkich lat ocenia Pan świadomość kobiet? Czy przychodzą do gabinetu z powodu niepokojących objawów, czy wiedzą, że powinny badać się regularnie?

– Nie prowadzę takich statystyk, ale wydaje mi się, że wiedza o konieczności regularnych badań zmienia się na korzyść. Panie mają poczucie, że powinny skontrolować swoje zdrowie przynajmniej raz w roku, oczywiście jeśli nie mają genetycznych obciążeń chorobami nowotworowymi, albo wirusowymi. Nic nie zastąpi profilaktyki i cytologii.

– Przez lata zmieniły się możliwości diagnostyki i leczenia. Wystarczy spojrzeć na wyposażenie Pana gabinetu. Najnowocześniejszy sprzęt, monitory, na których kobieta również może obserwować swoje ciało, aparaty do badania piersi, itd. Czy można mówić o kroku milowym w rozwoju tej dziedziny medycyny?

– Skala zmian od momentu, kiedy zaczynałem pracować do dzisiaj jest niewyobrażalna. Wtedy nie było jeszcze aparatów USG, a musiało wystarczyć badanie „słuchawką na ucho i doświadczenie”. Nawet wykonywanie cięcia cesarskiego wiązało się z wieloma kłopotami organizacyjnymi. To wszystko było nieporównywalne z tym, co obecnie mamy do dyspozycji. Można powiedzieć, że pracujemy w dużym komforcie. Widzimy rzeczy, o których kiedyś nawet nie marzyliśmy, że zobaczymy. W pierwszych aparatach USG musieliśmy domyślać się, co może być w brzuchu. Dzisiaj oglądamy pojedyncze naczynie czy też serce płodu, który ma zaledwie 6 centymetrów. To efekt kolosalnego postępu.

– Czy ten postęp technologiczny ma również przełożenie na szybsze i skuteczniejsze wykrywanie chorób mogących prowadzić do śmierci?

– Dzięki posiadanym możliwościom na pewno możemy wykluczyć, że pacjentka nie jest chora na poważną chorobę, a diagnozę postawić w jak najkrótszym czasie. Ma na to wpływ także dostęp do szybkiego wykonania badań laboratoryjnych oraz skierowanie na rezonans magnetyczny. Chorób na pewno nie jest mniej, ale do gabinetów trafia mniej pacjentek z chorobami zaawansowanymi. To można przyznać na pewno.

– Każdą wizytę rozpoczyna Pan od szczegółowego wywiadu, a pytania dotyczą nie tylko spraw tzw. „ginekologicznych”.

– Dokładnie, uważnie i analitycznie przeprowadzony wywiad, pozwalający na wyciągnięcie pierwszych wniosków, jest podstawą każdego badania. Duży wpływ na moje myślenie i postępowanie miał pan adiunkt Sodolski, z którym mieliśmy zajęcia na 3 roku medycyny. Bardzo nas „gnębił” , oczywiście w sposób pozytywny, ale jego szkoła procentuje przez całe moje życie zawodowe. To był prawdziwy nauczyciel medycyny, dzięki któremu zawsze staram się uzyskać od pacjentki maksymalnie największą ilość informacji.

– Ale nie tylko rozmowa jest ważna. Podczas badania sprawdza Pan „przy okazji” inne organy, nie tylko układ rozrodczy.

– Dlaczego mam się ograniczać, skoro już badam? Jeśli coś boli w brzuchu, a pacjentka nie ma ani chorych jajników, ani innych niepokojących zmian ginekologicznych, więc dlaczego nie spojrzeć w okolice wyrostka, jelita. Czy nie ma uchyłków, zapalenia… Aż się prosi, żeby się nad tym pochylić. Dwa razy w życiu wykryłem raka jelita grubego, wielokrotnie kamicę pęcherzyka żółciowego. Jeśli pacjentki biorą leki hormonalne dłuższy czas (bo przecież antykoncepcję bierze się latami) sprawdzam też obraz wątroby, czy wygląda na stłuszczoną. Mam takie podejście, kogoś może to nie interesuje, ale mnie tak.

– Swoją wiedzę przekazuje Pan studentom pielęgniarstwa… Gdzie Pan wykłada?

– Uważam, że wykłady to też pewna forma realizacji zawodu, powinniśmy dzielić się wiedzą. Dotychczas prowadziłem zajęcia z ginekologii i położnictwa na II roku pielęgniarstwa w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Koninie, a obecnie już Akademii. Dostałem propozycję wykładów, również w przyszłym roku akademickim. Jest to dla mnie dużym wyróżnieniem i wyrażam podziękowanie panu rektorowi za zaufanie.

– Dziękuję za rozmowę.





Śledź nas na