Bocian z Rozalina znany jest czytelnikom Przeglądu Konińskiego.Pisaliśmy o nim dwa lata temu, gdy zamiast wylecieć ze swoimi do ciepłychkrajów, został w gminie Rychwał. Później podglądaliśmy jak po długich, zimnych miesiącachprzyleciała do niego partnerka. Doczekali się młodych i przyszedł czas odlotu,a wtedy… bociek z Rozalina znów postanowił zostać. Dzięki oddanym opiekunom przetrwałkolejną zimę na polskiej ziemi. A dokładnie tydzień temu, w niedzielęprzyleciała do niego dziewczyna. Brudna, zmęczona, pokonała tysiące kilometrów, by trafić wprost do czekającegona nią, wypoczętego rozalińskiego boćka. – Tona pewno ta sama, innej by nie dopuścił. Czekał na nią. Obserwowaliśmy jak odkilkunastu już dni przylatywały inne samce, a on wszystkie wyganiał z okolicznychgniazd – opowiada Wiesław Smolarz, sołtys Rozalina. Teraz państwoSmolarzowie znów mają obok domu nie lada widok. – Dał jej chwilę odpocząć po przylocie, a teraz dba o nią, nawet bardzo –mówi z uśmiechem sołtys, który znów ma możliwość obserwowania intymnego życiabocianów z bardzo bliska. Para ptaków pewnie niedługo doczeka się jajka, albo nawetkilku, jak w ubiegłym roku.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz