Przy bramie głównejbyłego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau trwająuroczystości 75. rocznicy jego wyzwolenia. Wśród przemawiających są byli więźniowie,a jednym z nich jest Marian Turski, który w swoim wystąpieniu wspomniał także oobozie zagłady w Chełmnie nad Nerem w powiecie kolskim. On sam odwiedził go w2016 roku podczas obchodów 75. rocznicy pierwszych transportów do tego obozupod Kołem.
Wiele osobistości z różnych stron świata uczestniczy wobchodach 75. rocznicy wyzwolenia byłego nazistowskiego obozu koncentracyjnegoAuschwitz-Birkenau. Są wśród nich także byli więźniowie, którzy opowiadaliswoje świadectwa i dzielili się wspomnieniami z pobytu w tym okrutnym miejscu. Jednymz nich był Marian Turski, który wspomniał m.in. o byłym niemieckim oboziezagłady, jaki podczas okupacji funkcjonował w naszym regionie, czyli w Chełmnienad Nerem w powiecie kolskim. – (…) a potem nastąpi szybko wysyłanie do gett,do Rygi, do Kowna, do mojego getta łódzkiego, skąd większość zostanie potemwysłana do Kulmhof do Chełmna nad Nerem, gdzie zostanie zamordowana gazami spalinowymiw ciężarówkach, a reszta trafi do Auschwitz, gdzie w sposób „nowoczesny”zostanie wymordowana cyklonem B w nowoczesnych komorach gazowych – mówił MarianTurski, przestrzegając przed wykluczeniem i napiętnowaniem mniejszości, coprowadzi do takich tragedii. Zwracał się w ten sposób do ludzi młodych,rówieśników swoich wnuków.
Marian Turski kilka razy był wMuzeum byłego niemieckiego Obozu Zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Uczestniczyłm.in. w uroczystości 75. rocznicy pierwszych transportów do obozu Kulmhof, jakamiała miejsce w grudniu 2016 roku. Wówczas wypowiedział bardzo wzruszające słowa.– Wzorem papieża Franciszkawłaściwie powinienem milczeć, bo przemilczenie jest najgłośniejszym krzykiem.Czy jednak mogę milczeć tutaj? – mówił, odczytując list, jaki został znalezionyw miejscu grzebania zabitych, a którego fragment jest wyryty na pomniku w LesieRzuchowskim. – Jeden z szefów kulmhowskiego komando pilnie poszukiwał młyna dokości. Miejscowy leśnik w zeznaniach powojennych opowiedział, co robiono wtakim młynie. Powstawała w nim mączka z kości. Ja też byłem potencjalnym dawcąmączki kostnej. Na moje szczęście, gdy likwidowano łódzkie getto, Chełmno jużnie działało, więc trafiłem do Auschwitz. Teraz ja, jako niedoszła mączkakostna, mam obowiązek przypomnieć wole tych, którzy w tej ziemi zakopali naszwspólny testament – opowiadał wówczas były więzień getta i obozu koncentracyjnego.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz