– Wznowa! Najgorsze, co może usłyszeć, rodzic dzieckaz onkologii. Potrzebujemy Waszej mobilizacji, by ponownie zmierzyć się znowotworem, który atakuje naszą córeczkę! Po kilku chemioterapiach i kilkunastuwizytach w najlepszym ośrodku leczenia siatkówczaka na świecie wydawało się, żeZoe Rzepecka i jej rodzina mogą odetchnąć z ulgą. Niestety… na początkukwietnia badania bez wątpliwości wykazały, że nowotwór znów pojawił się w oczkuZoe i to, co wydawało się przeszłością, zaczęło się od początku. W prawym okuZoe znów szaleje rak.
Dzięki temu, że Zoe była pod opieką najlepszychlekarzy, można było od razu wdrożyć leczenie i ograniczyć szanse na dalszerozprzestrzenianie się nowotworu i zajęcie nerwu wzrokowego.Niestety, aby zupełnie zniszczyć ogniskokomórek nowotworowych, potrzebne są dalsze specjalistyczne badania, kosztownalaseroterapia i chemioterapia, długoletnie leczenie i wielokrotne wizyty wMemorial Sloan Kettering Cancer Center w Nowym Jorku.
O chorobie swojego dziecka opowiadają rodzice. – Dawno,dawno temu daliśmy naszej córce na imię Zoe. To znaczy „życie”. Nie sądziliśmywtedy, że śmierć będzie czyhała na nią tuż za rogiem. Ta opowieść ma swójpoczątek w czasie, kiedy szkoły były już zamknięte z powodu epidemii, a dosklepów ustawiały się długie kolejki. Był 29 marca, dzień przed jej drugimiurodzinami. W prawym oku Zoe zauważyliśmy odblask światła, który wyglądał dośćosobliwie – źrenica była zupełnie biała. Nie sądziliśmy wtedy jeszcze, że tozwiastun całej serii niefortunnych zdarzeń. Sprawdziliśmy w internecie zciekawości – myśleliśmy, że to interesujące zjawisko fizyczne. Okazało się, żeto zjawisko ma swoją nazwę i szybko przekonaliśmy się, że wolelibyśmy nigdy gonie widzieć. U nikogo. Leukokoria – dosłownie „biała źrenica” – może byćsymptomem wielu chorób. Wśród nich – nowotworu siatkówki. Z całej siłystaraliśmy się wierzyć, że to tylko zaćma – mówią. Pokilku dniach wizyta u okulisty a później USG oka rozwiały wszelkie wątpliwości. –Mamy dziecko chore na nowotwór złośliwy. Tak,może umrzeć, stracić oko lub co najmniej wzrok. Otrzymaliśmy pilne skierowaniedo szpitala na kolejne badania i kilka dni później, kiedy nasi znajomiodpowiedzialnie zostali w domach, my gnaliśmy do szpitala na drugi koniec kraju.Seriawiadomości, które otrzymaliśmy, gdy poznaliśmy wyniki, przypominała jazdę nakolejce górskiej. W dobie pandemii nawet rzeczy najprostsze stają sięzaawansowanymi operacjami logistycznymi – od wydania paszportu po organizacjęlotu do Stanów. Zrobiliśmy to z Waszą pomocą.Wyjechaliśmy do Stanów Zjednoczonych, by po kilku tygodniach usłyszeć z ustlekarzy – Państwa córeczka jest zdrowa, możecie wracać do domu! – mówili.
Dzisiaj rodziceponownie proszą o pomoc. – Dziś w obliczu koszmaru jakim jest wznowa nowotworu,znów stajemy w obliczu ogromnego wyzwania. Nie wyobrażamy sobie, by naszacóreczka trafiła w inne ręce, niż ludzi, którzy już raz ocalili jejżycie.– Znów walczymy o największą szansęnaszego dziecka, szansę na kolejne kilkadziesiąt lat, w których będzie mogłabez przeszkód zarywać noce nad książkami, zostać świetnym kierowcą albo nadalwspinać się na wszystko, co tylko nadaje się do wspinania – i na to, co sięnadaje mniej, też – mówią rodzice.
Każdy kto chce pomóc Zoe może to zrobić wpłacając pieniądzena siepomaga.pl (nr konta 14 2490 1028 3587 1000 0006 6555 – darowizna dla Zoe).
MF
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz