Są młodym, dopiero raczkującym kołem, ale mają już naswoim koncie kilka udanych imprez i akcji. Są wśród nich strażaczki,nauczycielki, biznesmenki. Wyróżniają się nie tylko ogromną aktywnością, ale teżwyjątkową nazwą – Koło Gospodyń Wiejskich Brdowskie Lejdis. – Ta nazwa robifurorę. To był strzał w dziesiątkę. W Brdowie już na nas wołają Lejdiski –mówią Agnieszka Sławnikowska (prezeska), Aneta Leśniewska, Anna Nowakowska,Agnieszka Szczerbiak, Paula Lewandowska, Malwina Tęgos i Patrycja Czernicka, zktórymi spotkaliśmy się w ubiegłym tygodniu. – Cieszymy się, że powstało tonasze koło. Jesteśmy sobie potrzebne i pomocne. Każda z nas ma domowe problemyi obowiązki, ale przychodzimy i potrafimy się śmiać. Myślimy, że to jestprzyjaźń – mówią.
Koło Gospodyń Wiejskich Brdowskie Lejdis powstało 21września 2021 roku. – To był pomysł naszej prezeski. Chodziła po domach inamawiała panie – mówią członkinie. – Jedną koleżankę to prawie rok namawiałam.Ja miałam swój cel, wiedziałam do kogo się zwrócić. Nie wszyscy jednak chcą sięudzielać i pracować w takiej organizacji. Ja z tym pomysłem nosiłam się odjakiegoś czasu, bo lubię działać. Mam chyba coś takiego w sobie, że nieusiedzę. Często przez to odkłada się dużo swoich domowych rzeczy, ale to jestsilniejsze. Ciągnie mnie do takich działań, jak wilka do lasu – i już taka będętak długo, jak starczy mi sił – dodaje prezeska.
Niewiele czasu minęło od zarejestrowania koła, a już odbyłasię pierwsza impreza. – We wrześniu się zawiązałyśmy, a już w listopadziezorganizowałyśmy przepiękne Andrzejki. Były konkursy i andrzejkowe stroje. Jajestem nauczycielem z zawodu i koleżanka też, więc po trosze podchodzę dotakich imprez pąd kątem szkolnym, że musi być jakaś dekoracja, stroje, żebybyło fajnie, ciekawie i wesoło – opowiada Agnieszka Sławnikowska. – Byłozarąbiście, świetnie, były dwie wróżki. Miałyśmy przepiękne, długie sukienki –chórem potwierdzają członkinie.
To było takie pierwsze spotkanie tylko dla członkiń. – Chodziłoo to, żebyśmy się zintegrowały. Ja wszystkie koleżanki po trochu znam z jakichśżyciowych relacji. Ale wiele dziewczyn nie miało takich kontaktów. Chodziło oto, żebyśmy od razu przeszły na ty, żebyśmy się nie krępowały, ze sobą spędziłyczas. Na początku miało to być tylko dla nas babek. Koleżanki stwierdziłyjednak, że bez facetów się nie obędzie. Był to przepiękny bal. Myślę, żenieostatni – podkreśla Agnieszka Sławnikowska.
Kolejnym przedsięwzięciem – szalonym, jak podkreślająLejdiski – był kiermasz bożonarodzeniowy. – Zrobiłyśmy go bez grosza pieniędzy,same inwestowałyśmy, pierwszy raz to robiłyśmy i denerwowałyśmy się, czy sięuda. A miałyśmy taką ogromną frekwencję, że przeszła nasze najśmielszeoczekiwania. Miałyśmy dużo potraw wigilijnych, świątecznych ozdób własnoręczniezrobionych, nawet sprowadziłyśmy prosto z gór z Zakopanego oscypki. Byłyserwowane na ciepło z żurawiną. Przy ognisku śpiewane były kolędy. Ta imprezatak się udała, że dla nas był taki bodziec do dalszego działania. Wtedy okazałosię, jak mamy uzdolnionych ludzi, a przez lata się o tym zapomniało. Jak tychludzi zobaczyłyśmy śpiewających, nie mogłyśmy się napatrzeć. Takie spotkaniapokazują te nasze miejscowe perełki. Bo ludzie się zamykają w domach,przytłoczeni tym codziennym życiem, nie mają kontaktu z innymi. Jesteśmyotwarte na to, by spowodować, żeby wszyscy zaczęli wychodzić z domów –opowiadają.
Zorganizowały też kiermasz wielkanocny. – My więcej dbamy ośrodowisko lokalne niż o siebie. Zależy nam na tym, żeby ludzie się spotkali,żeby była integracja międzypokoleniowa, bo przychodzą babcie z wnuczkami, mamyz dziećmi. Na takie wydarzenia wracają te same osoby, już teraz się pytają okolejne – mówią członkinie. W Dzień Kobiet radni zrobili paniom miłąniespodziankę. Wręczyli wszystkim ogromne czekolady. Sporym echem odbiły sięobchody Dnia Dziecka. – Przyjechali ludzie chyba z całej okolicy. Zabawa byłacały dzień. Mieliśmy sponsorów – wspominają. I już dzisiaj zapraszają nakiermasz bożonarodzeniowy na ryneczku przy lipie, który odbędzie się 17grudnia. – Cieszy nas to co robimy. I będziemy to kontynuować, bo to jestpiękne. Niesienie radości innym daje ogromną satysfakcję. Przed imprezą jestzawsze wiele emocji, czy się uda, czy wyjdzie? My markę już sobie wyrobiłyśmy,jeśli ludzie się do nas raz przekonali to znów przyjdą, bo wiedzą, że to dobrzerobimy. Na kiermasz bożonarodzeniowy zrobimy mnóstwo ozdób. Każda w jakimiśkierunku jest utalentowana. Uzupełniamy się. Wszystko robimy naturalne,domowymi sposobami. Pomysłów nam nie brakuje – podkreślają.
A czego potrzebują? – Najbardziej miejsca, gdzie mogłybyśmysię spotykać. Jak na Wielkanoc robiłyśmy ozdoby, to spotkałyśmy się u jednej znas w stodole. Gdybyśmy miały siedzibę, można by było organizować różnespotkania. Teraz widujemy się w prywatnych lokalach. Do czego się niezabierzemy to jest to tak wspaniale przygotowane, mamy bogatą ofertę i cieszy nastakie przyjęcie ze strony społeczeństwa, że chce się nam to robić. My jesteśmytaką grupą, że wszystko musi być zapięte na ostatni guzik i robione pełną parą.Jak się za coś bierzemy, to chcemy, żeby to było zrobione z rozmachem – mówią.
Koło założyły 23 osoby, w tej chwili jest już ponad 60członków. – Są też panowie, trzech mamy legalnie zarejestrowanych. Nasi wszyscymężowie czy partnerzy nie są do koła zapisani, ale robią wszystko razem z nami.Bardzo nam pomagają – podkreślają zgodnie.
Skąd wzięła się nazwa Brdowskie Lejdis? – To nowoczesnytrend. My jesteśmy fajnymi babkami na topie, na odpowiednim poziomie. Niechciałam taką zwykłą nazwą się cofać. Obejrzałam film Lejdis, on mi się bardzospodobał. Tu chustka zawiązana na głowie, tu jakaś apaszka, modna torba, jakieśbuty. My takie jesteśmy. Dlaczego nie Brdowianki? Rzeczywiście był zamysł. Miałamdeklarację przygotowaną na tę nazwę i na tę drugą. U nas kiedyś był klubseniora, trzeba powołać go na nowo i też jest tam potrzebna nazwa. Uznałam, żeBrdowianki bardziej pasują do klubu seniora, a my jesteśmy sporo młodsze. Niechodzi o to, żeby odizolować się od tradycji. My mamy powrót do tradycji, doludowości. Ta nazwa robi furorę. Kiedy pojechałam do ARiMR zarejestrować naszekoło, to tam się pani zachwycała taką fajną nazwą. Ona przyciąga oko. WBrodowie już na nas wołają Lejdiski. To był strzał w dziesiątkę. To taka naszaperełka – mówi Agnieszka Sławnikowska.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz