Na terenie Parafii Ewangelicko-Augsburskiej ŚwiętegoDucha w Koninie, jest około 200 starych cmentarzy. Jednym z nich, ten wSynogaci, który jednak do niedawna absolutnie nie przypominał nekropolii. Ależą tam Niemcy, którzy przed wojną zamieszkiwali miejscowości. – Takie polskie Niemcy są tam pochowani. Tobyli dobrzy gospodarze, po polsku mówili. Nie powinno się o nich zapomnieć, boto nasi byli – wspomina jedna ze starszych mieszkanek. I opowiada, żeniegdyś, jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku, na środku cmentarza stałmetalowy krzyż, była kuta brama, pomniki były zadbane, ładne, wokół rosłypiękne akacje. – Tylko później nie byłokomu dbać – dodaje kobieta. Niektórzy pamiętają, jak siatką z cmentarzagrodzone były okoliczne działki, we wspomnieniach innych żyje krzyż, któryjednak w pewnym momencie zniknął.
Zaprzywrócenie temu miejscu pamięci zabrał się miejscowy sołtys, PrzemysławJarka. We współpracy ze Stowarzyszeniem Pomocy Bliźniemu „Judym”, które zajmujesię bezdomnymi, zaczęli karczować krzaki, wycinać co mniejsze drzewka,sprzątać. – W tej chwili w budynku pobyłej szkole swoje miejsce znalazło 15 mężczyzn, to bezdomni, osoby poprzejściach. Chętnie włączyli się w pomoc. Chcemy, by w przyszłości to miejscejakoś wyglądało, by ziemi tu nawieźć, trawkę posiać, ogrodzić – mówisołtys. Chciałby też postawić tam krzyż i tablicę pamiątkową, a możezainteresować tematem potomków pochowanych tam mieszkańców Synogaci rozsianychpo świecie. Oczywiście, jak zawsze w takich przypadkach, jeśli chodzi ofinanse, może liczyć tylko na siebie. Parafia nawet gdyby chciała nie ma na topieniędzy, teren jest jednak kościelny, więc ani gmina, ani powiat nie mogą nicdorzucić. – To historyczne miejsce i tymludziom należy się pamięć – mówi Przemysław Jarka.
Takiego samego zdania jest proboszcz ParafiiEwangelicko-Augsburskiej w Koninie, ks. Waldemar Wunsz. – Od kilku lat następuje renesans i coraz większe zainteresowanie starymicmentarzami, a jednocześnie odkrywaniem historii. Tego, że ktoś tutaj mieszkałprzed nami. Jest moda na wielokulturowość i według mnie to bardzo dobrze, żetak się dzieje – mówi ksiądz Wunsz. –Cała sztuka polega na tym, by te cmentarze na wsiach przywrócić społeczności.By miejscowi pomyśleli, że te nagrobki nie mają bliskich osób, które mogłyby onie zadbać, ale przecież to my mieszkamy w ich domach. Ta historia na cmentarzumogłaby stać się i naszą historią.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz