Ponad rok temu pierwszy raz pisaliśmy o boćku, którypostanowił nie lecieć do ciepłych krajów, tylko osiedlić się obok domu sołtysaRozalina, w gm. Rychwał. Wiesław Smolarz, a także jego sąsiedzi, prawdziwie zaangażowalisię w opiekę nad ptakiem. Pewnie właśnie dlatego i teraz bocian zrezygnował zwycieczki do ciepłych krajów i mimo śniegu przechadza się po Rozalinie.
Minionej zimy podkarmiali go karkówką, łopatką, tylkonajlepszymi kąskami, a jak mówi sołtys, bociek jadał dwa razy dziennie. – Gdy przychodziły mrozy, siadał w gnieździei się nie ruszał. Kiedy tylko robiło się cieplej wstawał. Dziwiliśmy się, żeprzeżył te mrozy, ale jak mu się to udało, wszystko już przeżyje – mówiłrok temu Wiesław Smolarz. Przeżył. Wiosną doczekał się przylotu partnerki. Późnieji kilku piskląt. Kiedy jednak skończyło się lato, matka z młodymi odleciała, arozaliński bociek… został sam.
I znów sołtys zaczął kupować najlepsze kawałkimięsa, by ptak przetrwał kolejną polską zimę. I znów zimowe dnie bocian spędza napodwórku u Krzysztofa i Jolanty Konieczka, przechadzając się wraz z ichptactwem, do gniazda wraca na noc. Wydaje się więc, że bocian na stałezadomowił się w Rozalinie. – Dokarmiamygo, bo teraz nie znajdzie sobie pożywienia – przyznaje Wiesław Smolarz izapewnia, że będzie opiekować się nietypowym boćkiem, do kolejnej wiosny.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz