–Zawsze chciałem pisać książki dla dzieci i uważałem, że to jest takinajbardziej szlachetny rodzaj twórczości – mówi autor Marcin Szczygielski, który był gościem Miejskiej Biblioteki Publicznej im.Zofii Urbanowskiej w Koninie. Wziął udział w Nocy w Bibliotece i spotkał się znajmłodszymi czytelnikami.
Młodzi czytelnicy w Koninie mieli do pisarza sporopytań, a ten chętnie na nie odpowiadał, a także zaprezentował fragment jednejze swoich książek. Słuchając trzeba było być bardzo uważnym, bo potem padłopytanie konkursowe. Poprawne odpowiedzi były nagradzane. Zresztą takichatrakcji tego wieczoru w bibliotece było więcej, a wszystkim towarzyszyła auratajemniczości. My w tym czasie, gdy młodzi czytelnicy rozwiązywali zagadki,mieliśmy okazję porozmawiać z Marcinem Szczygielskim.
–Jak zaczęła się pana przygoda z pisaniem książek dla dzieci?
– Zawsze chciałem pisać książki dla dzieci iuważałem, że to jest najbardziej szlachetny rodzaj twórczości, ale również, żepisanie książek dla młodego odbiorcy jest dużo trudniejsze niż dla dorosłych.Pierwszą książkę zacząłem pisać po kryjomu. Nikomu się do tego nie przyznałem.Napisałem wtedy dwa rozdziały i uznałem, że to jest coś absolutnienieodpowiedzialnego. Nie wiedziałem nawet, czy potrafię pisać, a pisząc złąksiążkę dla młodego człowieka, najzwyczajniej w świecie, mogę mu zrobićkrzywdę. Uznałem, że najpierw potrenuję na dorosłych. I zacząłem pisać dlanich. To mi się dość udawało. Moje książki ukazywały się i były komercyjniechętnie czytanymi i zabawnymi produkcjami. Po piątej powieści dla dorosłychuznałem, że już chyba na tyle umiem pisać, że mogę spróbować pisać dlamłodszych. Pisanie dla dzieciaków jest dla mnie dużo fajniejsze, bo to jestnaprawdę wielka frajda. A pisanie dla dorosłych zawsze wydawało mi się, niechciałbym używać mocnych słów, ale trochę stratą czasu. Pisząc książkę dlamłodego człowieka, jestem w stanie coś w tym świecie zmienić, bo mogę mu najakieś jego aspekty otworzyć oczy, uwrażliwić. Natomiast w przypadku książekdla dorosłych, trzeba być naprawdę wybitnym twórcą, żeby napisać coś takiego,co go zmieni. Dorośli są już ukształtowani.
–Wydaje mi się, że dzieci są też bardziej szczere i nie boją się powiedzieć, comyślą o danej postaci czy historii?
– Zabawne jest to, że dorosłego jest dużo łatwiejoszukać. Jeśli napisze się coś, czego on nie zrozumie, a inni dookoła będąmówili, że to jest takie świetne, to on się nie przyzna, że nie rozumie. Młodziludzie nie mają w sobie tego mechanizmu. Są bardzo szczerzy, oceniają rzeczywprost i jeśli czegoś nie rozumieją, mówią o tym, że jest to głupie. Każdakolejna książka dla młodego czytelnika to jest więc w pewnym sensie debiut. Dlaniego nie ma wielkiego znaczenia, czy nazywam się tak czy siak, oni nie zawszepatrzą na nazwisko autora, ich interesuje historia.
–Prowadzi pan jakieś swoje „badania”, co dzieci może zainteresować, pyta kogoś zrodziny?
– Nie, choć pewnie robię to nieświadomie, tak jaktutaj w bibliotece w Koninie, gdzie podpytywałem młodych gości, którzyprzyszyli na spotkanie, na przykład o ich stosunek do gier komputerowych. Tojest dla mnie pewnego rodzaju „research”, bo to się bardzo zmienia. Od dawnasiedzę w tym świecie, bo moja pierwsza książka dla młodzieży ukazała się w 2008roku. Ci, którzy ją czytali, są już teraz dorośli. Widzę jak przez te dekadyoni się zmieniają i zmienia się ich stosunek do różnych rzeczy. Muszę trzymaćrękę na pulsie. Uświadomiłem sobie też, że pisanie dla dzieciaków książekobyczajowych w tym tak szybko zmieniającym się świecie, sprawia, że one mająbardzo krótkie życie.
–Nad czym pan teraz pracuje?
– Kilka dni temu ukazała się druga część książki,którą wydałem rok temu „Antosia w bezkresie”, natomiast lada moment „Zbójeckienasienie” będzie w księgarniach, o ile już nie jest. To jest książkahistoryczna. Bohaterka jest aresztowana przez NKWD i razem z mamą zostaje wywiezionaw głąb Związku Radzieckiego. Rzecz dzieje się na początku II wojny światowej.To taka poważniejsza pozycja, a z lżejszych – niebawem ukaże się drugi tomcyklu, który rozpocząłem w kwietniu tego roku z wydawnictwem Bajka – „DomRodomiłów”. Trzeci tom już też jest gotowy. Jestem bardzo ciekaw, jak towszystko zostanie przyjęte, bo na razie się dopiero rozkręca.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz