Marszałek MarekWoźniak mówił dzisiaj na sesji sejmiku województwa wielkopolskiego o swoimspotkaniu z mieszkańcami w Brzeźnie w sprawie budowy kolei Konin-Turek.Dokładnie opowiedział radnym o rozmowie z przeciwnikami budowy koleiKonin-Turek w wariancie W9. Zaproponował także sesję wyjazdową i spotkanieradnych w Koninie. – Analiza musi być rzetelna i wiarygodna, żebyśmy moglipowiedzieć w stu procentach, że ma sens. Jeśli odpowiedź będzie negatywna, towydaje mi się, że nie jest za późno, biorąc pod uwagę, na jakim jesteśmy etapie,żeby się w ogóle z tego przebieguwycofać i porozmawiać o liniach kolejowych z zupełnie innej perspektywy, boprojekt ma wymiar polityczny, jego inicjatorem i wywierającym bezpośrednio presjęjest polski rząd w osobach ministrów, którzy w nim zasiadają – mówił Marek Woźniak.
Marszałekopowiedział radnym o swoim spotkaniu z mieszkańcami w Brzeźnie, którzy sąprzeciwni budowie linii kolejowej. – Przyjęliśmy jako sejmik jeden z wariantówprzebiegu linii kolejowej między Koninema Turkiem. Odbyło się to podczas sesji, na której obecni byli przedstawiciele mieszkańców. Wyrażali obawy, co do tego, że to nie jest przebieg optymalny a kolizyjny dlaich osobistych interesów, ich własności. Pomimo tego podjęliśmy decyzję oprzyjęciu wariantu, który naszym zdaniemjako jedyny budził nadzieję na prowadzenie działalności przewozowej. Pozostałew opinii firmy, która nas konsultowała i też naszych własnych budziły poważnewątpliwości czy spełnią te wymogi, jeśli chodzi o prowadzenie normalnych,racjonalnych przewozów – mówił Marek Woźniak.
Marszałek pokazałcały segregator korespondencji z mieszkańcamiJakpodkreślał, przez ten czas zostały podpisanie umowy z PKP PLK, a PKP PLK wybrało firmę, która wykonadokumentację techniczną, a po niej ogłosi przetarg na budowę. – Cały czas byłaprowadzona korespondencja z osobami, któredo nas kierowały i pytania, i słowa protestu. To plik pism czy petycji, byabsolutnie odejść od tego wariantu W9 na rzecz innego wariantu. Takorespondencja jest cały czas prowadzona. Był moment kiedy próbowaliśmy podjąć działania zmierzające dotego, by nieco wstrzymać działania PKP PLKzmierzające do zlecenia dokumentacji technicznej, żeby sobie dać czas na przeanalizowanieuwag, ewentualnie innych wariantów, bo działaliśmy w określonej presji czasowejzwiązanej z terminem złożenia wniosku.Ta presja nie pozwalała na analityczną pracę, a robiła to firma, która się wtym specjalizuje. Gdyby tego czasu było więcej może część tych zgłaszanych uwag można by jeszczeprzeanalizować. Mam na myśli takie sytuacje, kiedy materiały geodezyjne, któresłużyły firmie do propozycji wytyczenia szlaku nie były w pełni aktualne. Wystąpiłakolizja torów z planowanymi budowami – wyjaśniał Marek Woźniak. – Stan jesttaki jaki jest. Jest też kwestia jak z tego wybrnąć, aby nie robić krzywdyludziom, bo to jest podstawowy nasz cel. Naszym celem było doprowadzenie dozbudowania linii kolejowej, która będzie pożyteczna dla mieszkańców, która daim możliwość dojazdu do pracy, do miejsc nauki, a nie linii, która będzieoznaczała dla nich katastrofę życiową w postaci wyburzenia ich domów czy teżstworzenia w ich sąsiedztwie uciążliwej trasy komunikacyjnej zaburzającej imspokój. Spotkaliśmy się z określoną krytyką, że działamy siłowo w porozumieniuz PKP PLK, że nie jesteśmy otwarci na dialog. Oczywiście tak nie jest. Kiedyzaproszono mnie na takie zebranie, które odbyło się w GOK-u w Brzeźnieprzyjąłem je. Pojawiłem się tam. Było tam około 100-120 osób. Szybko okazałosię, że są to zdecydowani przeciwnicy budowy linii kolejowej. Zapytałem ich dlaczego nie ma entuzjazmu dla budowy tejlinii, bo w wielu miejscach jest? Każdy argumentował po swojemu. Niektóreargumenty były merytorycznie uzasadnione. Natomiast najbardziej skrajnymstwierdzeniem było to, że są to pieniądze wyrzucone w błoto, że mamy zamiarwydać miliard złotych, a w rezultacie po stworzeniu linii pociągi będą wozićpowietrze.
Zaproponowałsesję wyjazdową w OskardzieJakmówił marszałek, ze strony mieszkańców padło wiele argumentów. – Radny z Tuliszkowa mówił, że linia przebiega przezśrodek terenów inwestycyjnych, co spowoduje że one będą w znacznym stopniu będąograniczone, jeśli chodzi o ich wykorzystanie. Niektórzy podkreślali, że talinia jest im zupełnie niepotrzebna, że w tej skali przemieszczania się przy tych uwarunkowaniach lokalnychtrudno porównywać Konin do Poznania, gdzie kolej podmiejska to rozwiązaniewielu problemów. Według nich transport kołowy, poszerzenie oferty autobusowejbędzie wystarczającym środkiem transportu. Spowoduje oszczędności, jeśli chodzio wycinkę drzew, naruszenie ekosystemów, bardziej komfortowe warunki zamieszkiwania wielu osób.Pojawiła się w tle obawa, że mówimy o przewozach pasażerskich a de facto zbudowanietej linii spowoduje, że możliwe będą też przewozy towarowe, których mieszkańcynie akceptują, bo pociągi towarowe generują znacznie więcej hałasu. Uznałem, żenie powinniśmy zostawiać tego bez odzewu czy reakcji. Propozycja jest taka, by stworzyć tę płaszczyznę dyskusji jeszcze razz udziałem projektantów, którzy otrzymali zlecenia z PKP PLK z udziałem naszejfirmy, która nam doradzała, z udziałem osób, które kwestionują tę budowę,abyśmy się spotkali na specjalnie dedykowanejsesji, której miejsce zaproponowałem wDomu Kultury Oskard w Koninie. Żeby dać sobie czas na taką naprawdę rzetelną dyskusjęo tym jakie są za, jakie są przeciw tego projektu. Mówimy o projekcie przynajmniej miliarda złotych.Powinniśmy wszyscy mieć przekonanie, że on będzie optymalny i niekolizyjny dlamieszkańców – stwierdziła Marek Woźniak.
Marszałekwspomniał też o możliwości zmiany wariantu. – Można sobie wyobrazić sytuację, żezakwestionujemy ten wcześniej ustalony przebieg, ale musimy też przewidywaćkonsekwencje, jakie będą dla realizowanych przewozów, bo to jest ściślepowiązane. Jeśli będziemy operatorem i mamy iść po śladzie, który nieprzyniesie pasażerów, to jest bez sensu. Analiza musi być rzetelna i wiarygodna,żebyśmy mogli powiedzieć w stu procentach, że ma sens. Jeśli odpowiedź będzie negatywna,to wydaje mi się, że nie jest za późno, biorąc pod uwagę na jakim jesteśmyetapie, żeby się w ogóle z tegoprzebiegu wycofać i porozmawiać o liniach kolejowych z zupełnie innejperspektywy, bo projekt ma wymiarpolityczny, jego inicjatorem i wywierającym bezpośrednio presję jest polskirząd w osobach ministrów, którzy w nim zasiadają. Ta presja nie jest najlepszymdoradcą, jeśli chodzi o tego rodzaju duże inwestycje. Prezydent Koninaproponował, by budować linię Konin, Koło, Kalisz. Chodzi jednak o połączenieKonina z Turkiem. Konin nie chce tego połączenia. Nie zgadza się na przebieglinii na swoim terytorium. Musimy ich przekonać albo w jakiś sposób uwzględnićto w realizacji tej inwestycji. Chcę zaapelować, abyśmy się zdecydowaliwspólnie i poprosić panią przewodniczącą o wyznaczenie terminu spotkania.Powinniśmy wykazać otwarcie na ten dialog, bo to życiowe sprawy wielu ludzi,ich domy, ich przyszłość i nie można tego metodą siłową realizować, bo to zbyt duży dyskomfort, żeby takto realizować.
Sto osób nieoddaje stu tysięcy ludziGłoszabrał radny z Konina Robert Popkowski. – Zgadzam się, że jest to bardzokontrowersyjne, co pan powiedział. Natomiast mówiąc, że Konin się nie zgadza mapan na myśli tylko i wyłącznie urząd miasta, bo wielu koninian tego chce.Oczywiście społeczeństwo jest podzielone. Ta informacja, którą pan przedstawiłjest politycznym działaniem. Sto osób na spotkaniu w Brzeźnie nie oddaje ponadstu tysięcy ludzi, którzy są tym zainteresowani. Jest część niezadowolona, alepana kolega, który startuje z pierwszego miejsca, ostatnio grzmiał w Turku, żeon nie pozwoli na to, by ta linia przebiegała w taki a nie inny sposób. To niejest dobry moment, żeby o tym mówić. Szeroko zakrojone konsultacje – jak najbardziej– stwierdził.
WicemarszałekWojciech Jankowiak nadzoruje projekty kolejowe. – W projekcie Kolej+ zostałpopełniony jeden podstawowy błąd. Do jednego wora wrzucono projektyrewitalizacyjne i związane z budową nowej linii. Procedowanie ich powinno byćprowadzone w inny sposób. (…) Tak jak mówił pan marszałek, jesteśmy w tejchwili na etapie rozmów z PKP PLK i wykonawcą projektu, po to żeby usiąść iprzedstawić im te wszystkie wątpliwości i uwagi, i oczekiwać zaproponowaniatakich rozwiązań, które pozwolą ocenić,czy ingerencja jest tak daleka i społeczneniepokoje z tym związane, że możemy to realizować albo opór jest takduży, że realizacja jest po prostu niemożliwa. Na takim etapie w tym momenciejesteśmy – mówił.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz