Region

Zamknij

Dodaj komentarz

40-latka stanęła przed sądem. Zabiła konkubenta nożem kuchennym

14:57, 21.12.2022 Aktualizacja: 08:43, 26.10.2025
Skomentuj 40-latka stanęła przed sądem. Zabiła konkubenta nożem kuchennym

Dzisiaj w SądzieOkręgowym w Koninie rozpoczął się proces 40-letniej mieszkanki Słupcy,oskarżonej o zabójstwo 45-letniego konkubenta. Monika Z. nożem kuchennym zadałamu śmiertelny cios prosto w serce. Przyznała się do popełnienia zbrodni, a zezłożonych przez nią zeznań wynika, że przez wiele lat była ofiarą przemocyfizycznej i psychicznej.

Do zabójstwa doszło w nocy z 28 na 29 października 2018 rokuw Budzisławiu Górnym, w gminie Kleczew. Monika Z. – jak wynika z odczytanegoprzez prokurator Joannę Dopierałę aktu oskarżenia – „działając w zamiarzebezpośrednim pozbawienia życia Zbigniewa K. ugodziła go nożem kuchennym o długościostrza 18,5 cm w klatkę piersiową, powodując ranę kłutą prawej komory serca, coskutkowało krwawieniem, a około północy nastąpił zgon”.

Podczas śledztwa twierdziła, że niewiele pamięta z tejferalnej nocy, dzisiaj przed sądem złożyła jednak obszerne zeznania. Wedługniej partner nadużywał alkoholu, wszczynał awantury, bił ją, ciągnął za włosy,wyzywał, wyrzucał z domu. – Kiedy Zbyszek tracił kolejne prace, ja utrzymywaładom, kupiłam mu samochód, płaciłam za niego alimenty – mówiła. – Przez ostatnimiesiąc myślałam, żeby od niego odejść, ale tylko myślałam. Dosyć miałamsiniaków na ciele, których ciągle przybywało.

Feralnego dnia zanim doszło do zbrodni, Zbigniew K. miałpojechać do sklepu po alkohol. – Wychodził i ciągle popijał – mówiła. – Chybapowiedziałam, że przestaję go kochać. Ja robiłam wtedy kanapki w kuchni.Wszedł, stanął za mną, zaczął szarpać za włosy, powiedział, że zaraz mi wyje… wten k… ryj. Chwyciłam co miałam pod rękąi go uderzyłam. Dopiero po jakimś czasie się zorientowałam co zrobiłam.Zaczęłam go ratować, wzywałam karetkę.

Gdy ratownicy przyjechali na miejsce, mężczyzna leżał napodłodze w kałuży krwi. Nie żył. Monika Z. w momencie zatrzymania była pijana.Miała blisko 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Podczas śledztwa twierdziła,że nic nie pamięta. O tym, że była ofiarą przemocy zeznała dopiero przed sądem.– Chciałam zachować dobre imię Zbyszka. Kochałam go w dalszym ciągu – mówiła. Adlaczego nie odeszła? – On uzależnił mnie od siebie, uznałam, że nie dam sobiebez niego rady. Poza tym bałam się, że jeśli odejdę, to zniszczy mi życie.

Dzisiaj przed sądem zeznawało kilku świadków. Kolejnąrozprawę zaplanowano na jutro. Monice Z. grozi od 8 do 15 lat więzienia, 25albo dożywocie.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%