Sebastian Bąk jest teraz w Laosie,ostatnie pół roku spędził podróżując po Chinach, Wietnamie, Tajlandii, był wNepalu i zahaczył o Malezję. 27-letni absolwent inżynierii budownictwakonińskiej PWSZ pojechał do Azji, bo… zawsze smakowało mu jedzenie w barach „u Chińczyka”. Teraz na co dzień jada wraz z miejscowymi na ulicach, śpi whostelach lub namiocie, a kilometry przemierza na motocyklu.
Pierwszegowrześnia ubiegłego roku Sebastian Bąk wyleciał z Polski do Nepalu. Bilet kupiłrok wcześniej. Ten czas poświęcił na przygotowania – zakup wizy, niezbędneszczepienia, zdobycie informacji o krajach, które miał w planie odwiedzić. Ioczywiście na pracę. – Przez rokpracowałem w Niemczech i odkładałem tylko na podróż – przyznaje i od razuzapewnia, że życie w Azji nie należy do najdroższych. To jego pierwsza dłuższai samotna wyprawa. Dlaczego do Azji? – Lubięazjatyckie jedzenie. Często chodziłem w Koninie do chińskich knajp,stwierdziłem czemu nie spróbować prawdziwego jedzenia, sprawdzić czym sięróżni. Poza tym ludzie polecali mi Azję na dłuższy wyjazd, bo jest bezpieczna,łatwa do podróżowania i tańsza – mówi Sebastian. Jako środek lokomocjiwybrał motocykl. Kupił go w Wietnamie. Dzięki temu nie jest zmuszony do żadnegorozkładu jazdy. – To daje pewien rodzajwolności. Mogę się wszędzie zatrzymać. To dużo lepsze niż autobusy czy pociągi,bo one jadą tylko z punktu A do B. A ja mogę stanąć, gdzie chcę, kiedy chcę i najak długo chcę.
Odpół roku koninianin żyje więc bez rozkładu. Codziennie inaczej. Nie startujezbyt wcześnie, bo poranki są chłodne. Czasem robi 100, czasem 200 kilometrów,innym razem więcej. Plany zmieniają się codziennie. – Pierwsze trzy miesiące miałem jeździć rowerem po Chinach. Byłem tylkomiesiąc, bo nie przedłużono mi wizy. Potem był Wietnam, tam znów spędziłemwięcej czasu niż planowałem. Teraz jest Laos, a za chwilę znów Wietnam, któregonie było w planach. Na krótko odwiedziłem też Singapur czy Malezję, choć niemiałem tam być. Kiedy już jestem w Azji chciałbym objechać wszystkie krajedookoła – jeszcze Birmę, Kambodżę i resztę Malezji. To może zająć kolejne 4-5miesięcy. Planowałem spędzić w podróży około dziewięciu miesięcy. Teraz jestemjuż sześć i wiem, że to się nie uda – mówi koninianin. Codziennie zwiedza,podpatruje życie miejscowych. Żywi się głównie na ulicach. – To jedzenie jest najświeższe i tanie.Wprawdzie restauracje nie wyglądają dobrze, w Europie nie byłoby szans, bytakie miejsca w ogóle mogły istnieć, ale jedzenie jest smaczne – opowiadaSebastian Bąk.
Podczaspółrocznego pobytu nie zabrakło też przeżyć ekstremalnych. Gdy zatruł się będącw Nepalu, prawdopodobnie wodą, trafił na jeden dzień do szpitala. – Takiego szpitala nie życzyłbym nikomu. Samwygląd odstraszał. Gdy człowiek wchodzi, nie wie, czy wyjdzie – przyznaje.Innym, nie mniej strasznym, przeżyciem była jazda motorem po wietnamskichulicach. – Dla Europejczyka było to niedo pomyślenia – każdy jedzie naraz, w różnych kierunkach, a światła są tylkowskazówką! To było ekstremalne, dopóki się nie przyzwyczaiłem i niezrozumiałem, jak działa tamtejszy ruch uliczny. W pamięci pozostaną mi teżHimalaje, gdzie większość ludzi wchodzi w grupach czy z przewodnikami, a jazdecydowałem się na samotną wyprawę. Pobyt w bazie na Mount Evereście, na 5.340metrach był dużym przeżyciem – opowiada Sebastian Bąk.
Podróżującod ponad pół roku po Azji koninianin widział wiele pięknych miejsc, wyjątkowychzabytków i orientalnych miast, ale – co podkreśla – najbardziej wyjątkowi sąludzie. Azjaci są przyjaźni, mili, uśmiechnięci.
Opowrocie do Konina jeszcze nawet nie myśli. Polskiego języka mu nie brakuje, boczasem w podróży wpada na rodaków. Samotny też nie bywa, bo wokół ciągle ktośjest. Gdziekolwiek nie usiądzie, by coś zjeść czy się napić, zawsze znajdujesię ktoś, kto chce porozmawiać. Część trasy przejechał z Chinką, kawałek zAustralijczykiem, z ludźmi z Filipin, dwa czy trzy dni także z Polakiem zPoznania.
Terazśle pozdrowienia dla czytelników portalu www.przegladkoninski.pl.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz