Agnieszka Walczak jest sołtyskąBronik w gminie Rychwał. To niewielka miejscowość, w której są tylko 22 domy. –Wystartowałam świadomie wiedząc, czego chcę, jakie mam oczekiwania względempodejmowanej funkcji. Każdy obejmując ten urząd najniższego szczebla coś sobie zakłada.Ja oczekiwania miałam. Miałam plany, co chciałabym zrobić i co tutaj ma sięzadziać za mojej kadencji. „Kadencja” – to takie wysokie słowo – śmieje się sołtyskaBronik.
Sołtyskąjest od 2019 roku. Jak to się stało, że nią została? Tak naprawdę pierwszy raz wystartowaław 2015 roku. – Wtedy to była taka spontaniczna decyzja na zebraniu. Zabrakło midwóch głosów tylko. Później jak się z mieszkańcami na wsi spotkałam, to mówili,dlaczego nie powiedziałam, to by poszli zagłosować – opowiada. – Następnewybory były już takie świadome. Ja się też do tej funkcji przygotowałam. Jużwiedziałam o co chodzi, jak działa sołectwo, co to jest za twór, jakie sąobowiązki sołtysa, co on może, co powinien. Drugie wybory wygrałam. Po wyborachdowiedziałam się, że miałam kampanię wyborczą. Koleżanki rozesłały SMS-a, żebyna mnie głosować – mówi. – W Bronikach nie było integracji, tu nie było żadnychspotkań, nie było potrzebnych rzeczy, na jakich sołectwo powinno się opierać.
Jak mówiAgnieszka Walczak, jej sołectwo jest małe. – Uprawnionych do głosowania jestokoło 80 osób, fizycznie mieszkających 60, w tym dodatkowo 28 dzieci. To dzieciw wieku szkolnym. Trzeba je czymś zająć, żeby nam tu nie demolowały wioski –śmieje się. Najmłodsi przychodzą do świetlicy na wszystkie organizowane wydarzenia,a jest ich naprawdę sporo. – W ubiegłym roku budowaliśmy altanę. Robiła tofirma, ale wszystko co było pod altaną i wokół niej przygotowywaliśmy my, czylikładliśmy kostkę betonową, krawężniki. Dzieci tu były razem z nami, pomagałyprzy kostce, grabiły liście. Teraz nie ma żadnego problemu z utrzymaniemczystości wokół niej. Dzieci wiedzą, że jeśli leżą jakieś papiery, to trzeba jedo kosza wyrzucić, łapią za grabie, wyrywają chwasty, sprzątają sobie sami placzabaw. One muszą mieć poczucie przynależności, możliwości sprawienia czegoś, żebędzie nam się żyło lepiej, funkcjonowało lepiej, to one już posiadają takiecechy, nabywają je. Poniekąd o to chodzi w tym wszystkim, żeby się integrowałyi fajnie spędzały czas. Mają już taki obowiązek, taką przynależność – wyjaśniasołtyska. – W tym roku będzie takie oficjalne otwarcie altany, bo jeszcze zniej nie korzystaliśmy. Chcemy zrobić duży festyn.
Jak mówi,mają całkiem spory fundusz sołecki. To 17 tysięcy zł. –Jestem z założeniasołtyską inną niż wszyscy. Twierdzę, że fundusz sołecki powinien byćprzeznaczany na zadania miękkie. To nie powinny być inwestycje, bo nie jesteśmyw stanie ich wykonać. I przez 4 lata próbowałam uczyć mieszkańców, co to jestfundusz sołecki. I to jest mój ogromny sukces. Mieszkańcy wiedzą już, że to sąpieniądze wydzielone z budżetu gminy do dyspozycji sołectwa, ale nie jako naszewłasne, które gdzieś tam włożymy do kieszeni. Możemy nimi zadysponować tak jakuważamy, ale one mają swój cel. Mają poprawić nasze życie, funkcjonowanie –mówi Agnieszka Walczak.
Co zrobili zpieniędzy z funduszu sołeckiego? – Zaczęliśmy od świetlicy. Jako całespołeczeństwo mieszkające w Bronikach weszliśmy do budynku, który przezdziesięć lat był nieużytkowany. Zapomniano o tym, że jest taki ładny i takwiele można w nim zrobić. Jak coś przez 10 lat nie jest użytkowane, ogrzewaneto niszczeje. Zaczęliśmy od remontu i odświeżenia całej sali razem z sąsiedniąwioską. Wtedy nam Franki pomagały w tym przedsięwzięciu, ponieważ szykowaliśmysię na największą imprezę, jaka miała się tu odbyć. To były dożynkigminno-parafialne. Wszyscy mówili, że się tutaj nie zmieścimy, a tu sięwszystko zmieściło i scena, i stoiska, rotacyjnie przewinęło się tutaj z 500osób. Wszystko było tak sprawnie zorganizowane, że minęły już 4 lata i dodzisiaj ta impreza jest wspominana. Może być tego powtórka, jak najbardziejjesteśmy otwarci na taką propozycję – mówi sołtyska. Sala zostaławyremontowana. – Było szpachlowanie, malowanie, uzupełnianie. Odmalowaliśmykuchnię, położyliśmy płytki, wyposażyliśmy. Jest szafa chłodnicza, którą namkupili strażacy, mamy kuchnię sześciopalnikową, blat roboczy, frytownicę. Jeśliktokolwiek chciałby zrobić tutaj jakąkolwiek imprezę okolicznościową, to jest naczym – dodaje. Z funduszu sołectwo wspomaga szkołę. – Raz były to komputery,raz piłkochwyty, utrzymanie placu zabaw. Jak tak podzielimy sobie ten fundusz, torzeczywiście okazuje się, że mogłoby go być więcej – mówi.
Jak mówiAgnieszka Walczak, Broniki to sołectwo małe, ale z dużym potencjałem. – Mieszkatu wiele osób młodych, niektórzy nam tego zazdroszczą. Młodych powyżejtrzydziestki. W niektórych wsiach są sami starsi ludzie, bo młodzi pouciekali itam jest ciężko z tego powodu. U nas jest ciężko pod tym względem, że wszyscysą zapracowani. Dorabiają się, dążą do czegoś i czasami trudno się zgrać i cośzorganizować, ale i to się udaje – mówi. W 2021 roku powstało w Bronikach KGW.– Nie może być mowy, by te dwieinstytucje – sołectwo i KGW – działały oddzielnie. Może taka rozdzielność bybyła, gdyby nie to, że jestem przewodniczącą koła i sołtyską naraz – mówi.
Sołectwo makawałek ziemi, dokładnie 56 arów. – Byłam się ostatnio w gminie zapytać, jakistatus prawny ma ta działka. Zrobimy tam może pole różane albo posadzimyziemniaki, żeby wszyscy mieli na zimę – śmieje się sołtyska. – To umownie jesttak, że zawsze obrabia to sołtys. Czasami to taka kula u nogi, bo nie wiadomo, coz tym zrobić. Mieszkańcy by chcieli, ale jesteśmy troszkę zblokowani, bo tojest właśnie ziemia rolna. Nie rekreacyjna. To wąski kawałek. Pomysłów byłobardzo dużo, ale realnie się za to zabrać jest bardzo ciężko. Trzeba sięzastanowić, czy to nam jest potrzebne. Centrum wsi jest tu, w tej świetlicy. Ata sołecka ziemia dwa czy trzy domy dalej. Taka ciekawość mnie ogarnęła, jeślichodzi o tę ziemię. Ja ogólnie jestem ciekawa. O wszystko wypytuję, wszystkochciałabym wiedzieć. Czasami jak idę to urzędu po coś kolejnego, to słyszę: noczego by pani jeszcze chciała? – śmieje się.
Mówi o dostarczaniumieszkańcom listów i decyzji o podatkach. – Człowiek musi sobie z tym poradzići tak sobie zorganizować czas, żeby mieć go na wszystko. Ja mam małe sołectwo.To tylko 22 budynki. Ewentualnie mogłabym roznieść 22 listy. Jeśli chodzi opodwyżkę za odpady komunalne to każdy ją dostaje, ale akcyzę czy jakieśupomnienie nie każdy. To sporadyczne sytuacje, kiedy ja tych listów mam 15.Kiedy jeżdżę na konferencje ogólnokrajowe i jestem wśród sołtysów, to zawszemówię, że w porównaniu do sołectw z 3 tysiącami mieszkańców, moje to jestkropla w morzu. Nie narzekam. Wieś jest skupiona. Kilka domów jest po drugiejstronie drogi powiatowej, a reszta przy gminnej w ciągu wsi. Ja wtedy z każdymmogę porozmawiać. Mój mąż mówi: szukaj w każdej sytuacji plusów. I zawsze sięje znajdzie – mówi.Czegopotrzebują Broniki? – Chodnika przy drodze powiatowej. To inwestycja, którapotrzebna jest bardzo szybko. Samochody tak pędzą, że czasami człowiek niezdąży zobaczyć jaka to marka. Petycja została napisana, podpisy zebrane, dostarostwa w najbliższych dniach się wybieram. To jest naprawdę potrzebne zewzględu na dzieci. Chcielibyśmy, żeby same sobie wróciły do domów, ale najzwyczajniejw świecie boimy się. Jeśli dzieci idą poboczem i pojedzie TIR, to je zdmuchnie,bo jeżdżą tak szybko – opowiada sołtyska. – Z takich mniejszych rzeczy terazbyśmy potrzebowali dwóch bramek do piłki nożnej. Nie chcemy, żeby nam dzieci powybijałytu wszystkie szyby, bo najbardziej lubią tutaj przebywać na placu przyświetlicy. Tu jest serce naszej wsi. Tu się wiele dzieje.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu przegladkoninski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz