Marcin Sapa, kolarz wywodzący się spod Sompolna, który pierwsze kroki stawiał w konińskim klubie, jedzie w Tour de France. Jest jedynym Polakiem, który w tym roku bierze udział w tym elitarnym wyścigu. – Zasłużył na to swoją ciężką pracą – mówi Kazimierz Zajączkowski, prezes Konińskiego Ludowego Towarzystwa Cyklistów. Przypomnijmy, że Marcin w 1998 roku został laureatem plebiscytu „Przeglądu Konińskiego” na najlepszego sportowca naszego regionu.
Marcin Sapa pierwsze kroki jako kolarz stawiał w Koninie. Miał 12 lat, gdy zaczął jeździć pod okiem konińskich szkoleniowców. – Trenował u nas od młodzika. Najpierw prowadził go Józef Michałkiewicz, potem Zbigniew Augustynowicz, a dłużej w juniorach młodszych Józef Gronostaj – wspomina Kazimierz Zajączkowski. Razem z Danielem Zajączkowskim Marcin tworzył wyjątkowy duet. – Mieliśmy dwóch supermłodzików. Daniel był dobrym sprinterem, potrafił wygrywać z grupy. Natomiast Marcin z odjazdu. Były przypadki, że gdy jechali razem, Marcin odjeżdżał, a Daniel odrywał grupę. A jeśli były dwa równorzędne wyścigi – jeździli na inne i obaj wygrywali – mówi prezes KLTC.