To był wyjątkowo udany sezon dla Michała Świerczyńskiego, młodego mieszkańca Ślesina, startującego w wyścigach motorowodnych w klasie OSY400. Wicemistrzostwo Europy, srebrny medal w najważniejszych zawodach w kraju. – Ten sport to wszystko. Adrenalina, rywalizacja, walka z samym sobą – mówi.
Michał Świerczyński w wyścigach motorowodnych startuje od ponad 10 lat. – Mieszkamy w Ślesinie. Bliskość jezior sprawiła, że Michał mógł spróbować swoich sił w tej dyscyplinie. Nie każdy ma taką możliwość – mówi Jarosław Świerczyński, tata mistrza. Najpierw były starty w zawodach rejonowych, później rangi ogólnopolskiej i międzynarodowej. – Michał startuje w barwach „Kotwicy” Poznań. Od 2008 roku jest członkiem kadry narodowej. Dzięki uprzejmości władz gminy i Term Ślesińskich mamy możliwość treningów na naszych akwenach. Możemy doskonalić swoje umiejętności.
A wicemistrz Europy z tego roku musi trenować dwa razy w tygodniu. Przed każdymi zawodami trzeba również wyszykować sprzęt. Jednak najważniejsza w tym sporcie jest psychika. Leżąc w łódce, która mknie 120 kilometrów na godzinę zawodnik jest zdany tylko na siebie. – To nie jest bezpieczny sport. Zdarzają się wypadki. My najgroźniejszy mieliśmy w Estonii. Wyglądało poważnie, na szczęście nic Michałowi się nie stało – tłumaczy Jarosław Świerczyński, który jednocześnie jest trenerem syna.