Rozmowa z Tomaszem Grabianowskim, trenerem pierwszoligowego zespołu MKS PWSZ Kon-Bet Konin
Drużyna seniorek zakończyła rozgrywki w I Centralnej Lidze Kobiet na szóstym miejscu. Z jakimi uczuciami schodzicie z parkietu?
Zakończyliśmy ten sezon zadowoleni. Już drugi rok z rzędu weszliśmy do grupy mistrzowskiej. Szóste miejsce jest zadowalające. Choć miałem ambicję sportową, by powtórzyć sukces z zeszłego roku, czyli czwartą lokatę. Nawet był moment w rozgrywkach, gdzie wygrywając z Rzeszowem u siebie, mieliśmy szansę na podium. Jednak wtedy przegraliśmy. Szkoda. To nas oddaliło od trzeciego miejsca. Później, po cichu liczyliśmy na czwarte. Na tę lokatę było nas stać. Niestety, nie udało się. Na pewno wpływ miały dwie porażki w rundzie zasadniczej, które nie powinny nam się przydarzyć. Brak koncentracji z Warszawą i nonszalancja z Wejherowem kosztowały nas czwarte miejsce
Który mecz w rundzie mistrzowskiej był najgorszy, a który najlepszy?
Na pewno ten z Rzeszowem, przed własną publicznością. Ciężko jest wygrać na wyjeździe, u siebie zdecydowanie łatwiej. Grając z tą ekipą na własnym parkiecie mieliśmy sporo do zyskania. I dużo przez porażkę straciliśmy. A najlepszy? Na pewno perfekcyjny z Pabianicami. Historyczny dla konińskiej koszykówki. Pokonujemy zespół, który kiedyś grał w ekstraklasie i dziś też tam awansował. Oglądaliśmy to spotkanie dwa razy z trenerem Zielińskim i jeśli można mówić o perfekcji, to on był perfekcyjny.