Rozmowa z Grzegorzem Zielińskim, prezesem MKS MOS Konin, trenerem koszykarek MKS PWSZ Kon-Bet Konin.
Czwarte miejsce drużyny w I Lidze Centralnej Kobiet to był plan maksimum?
To był dla nas bardzo dobry sezon. Zakładaliśmy sobie maksymalny cel: wejście do pierwszej czwórki w I lidze centralnej, która stanowi bezpośrednie zaplecze ekstraklasy. I udało się. To rewelacyjny wynik, z którego bardzo się cieszymy. Pokazaliśmy, że z dolnych pozycji tabeli można trafić aż tak wysoko. W ekstraklasie kobiet jest 12 zespołów, dokładamy nasze czwarte miejsce i wychodzi na to, że mamy 16 ekipę kobiet w kraju. Z tego jesteśmy naprawdę zadowoleni
Były jednak mecze, które mogliśmy wygrać. Zabrakło bardzo mało...
Parę spotkań pozostawiło niedosyt. Jak sobie później wyliczyliśmy dwa czy trzy zwycięstwa które nam „uciekły” w ostatniej chwili spowodowałyby, że bylibyśmy w ekstraklasie. Na przykład przegraliśmy mecz w Żyrardowie, po błędzie sędziów. Ta pomyłka jest nawet pokazywana podczas konferencji arbitrów. Nas kosztowała cenne punkty. Potem porażka po dogrywce w Łomiankach – mieliśmy rzuty wolne na kilka sekund przed końcem, nie udało się trafić. No i przegrana w Łodzi z „Widzewem”, gdzie ewidentnie praca arbitrów – o czym rzadko mówię – wpłynęła na rezultat.