Trzy punkty wywalczyli w sobotę podopieczni Jerzego Banaszaka w meczu z Włocłavią. I choć cieszy zwycięstwo, martwi trochę styl, w jakim zostało wywalczone. Kibice zebrani na Stadionie im. Złotej Jedenastki Kazimierza Górskiego w Koninie oglądali dość nudne widowisko.
Wydawało się, że gospodarze, zajmujący przed tym meczem piąte miejsce w tabeli, bez problemu poradzą sobie z drużyną, która ratuje się przed spadkiem z ligi. Rzeczywistość okazała się inna. Pierwsze minuty spotkania nie dostarczyły kibicom emocji. Oglądaliśmy grę w środku pola. Gorąco pod bramką rywali zrobiło się dopiero w 15. minucie. Rzut wolny wykonywał kapitan Damian Augustyniak, a piłka przeleciała obok słupka włocławian. Potem znów na boisku powiało nudą. W 38', po rzucie rożnym wykonywanym przez koninian, piłka znalazła sie w bramce Włocłavii. Radość kibiców trwała jednak krótko. Łukasz Bilski był na spalonym. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.