Najpierw wysoka porażka z „Mieszkiem” Gniezno, potem zwycięstwo z „Calisią” Kalisz. Tak wyglądały ostatnie dni piłkarzy „Górnika” Konin. Podopieczni Jerzego Banaszaka skończyli rozgrywki III ligi na siódmym miejscu.
Najpierw 11 listopada piłkarze „Górnika” pojechali walczyć o punkty do Gniezna. Nikt nie spodziewał się, że o nie tak trudno. Pierwsza połowa należała do biało-niebieskich. Do przerwy powinni nawet prowadzić 1:0. Doskonałą sytuację zmarnował Robert Jędras. Otrzymał piłkę na 16. metrze, był sam na sam z bramkarzem i zamiast zdecydować się pójść z piłką do przodu – oddał strzał z daleka. Do szatni to gospodarze schodzili zadowoleni. Prowadzili 1:0.
Po przerwie gra koninian wyglądała już gorzej. Nie stworzyli żadnej sytuacji, z której mogła paść bramka. Za to rywale aż trzy razy pokonali Macieja Krakowiaka. – Wyszliśmy z założenia, że pójdzie nam łatwo. Że możemy tam wygrać. I niestety nie udało się. O porażce zadecydowąły indywidualne błędy zawodników. Jednak wynik jest za wysoki, nie do końca oddaje przebieg spotkania – komentował Jerzy Banaszak.