– To apogeum tego, na co nas teraz stać – powiedział po przegranym w sobotę spotkaniu trener Jerzy Banaszak. Na własnym boisku „Avans Górnik” Konin uległ „Zdrojowi” Ciechocinek. Pomimo doskonałej pierwszej połowy, w drugiej – po błędach naszych zawodników i kuriozalnej decyzji arbitra z Bydgoszczy – goście zdobyli dwa gole i wyjechali z Konina z trzema punktami.
Spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla „biało-niebieskich”. Rzut wolny z lewej strony pola karnego wykonał Łukasz Bilski, tuż przed bramką był Arkadiusz Bajerski i strzałem z bliskiej odległości pokonał Łukasza Anuszewskiego. Od 10. minuty „Górnik” prowadził 1:0. Niespełna cztery minuty później ponownie Bajerski stanął przed doskonałą okazją, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam. W 24. minucie z bliska głową uderzał Damian Augustyniak, niestety niecelnie. Potem w takiej samej sytuacji, jak kapitan naszej „jedenastki”, znalazł się Bajerski. Piłka przeleciała jednak obok bramki. W 31. minucie „Górnik” udokumentował swoją przewagę. Po akcji Bajerskiego zamieszanie w polu karnym wykorzystał Filip Raczkowski i było 2:0 dla gospodarzy.