Silna grupa producentów wiśni z okolic Sompolna protestuje przeciwko niskim cenom skupu. Zapowiadają, że jeśli odbiorcy nie przystaną na ich twarde warunki, owoców zrywać… nie będą. – Kto wie, może rozważymy możliwość eksportu wiśni za granicę, gdzie na pewno lepiej płacą?! – mówią.
Sezon zbioru zbliża się wielkimi krokami. Owoce powinny trafić do odbiorców – chłodni, już od połowy lipca. Czy tak się stanie? Tego na razie nie wiadomo. W ubiegłą środę u jednego z sadowników w Brzeziu, koło Sompolna, zebrało się blisko 30 producentów wiśni. Ich niepokój wzbudziła perspektywa zbyt niskich cen, jakie za skup proponują odbiorcy. – Już w ubiegłym roku mieliśmy problemy ze sprzedażą towaru w odpowiedniej cenie – mówili. – Nie chcielibyśmy, żeby to się powtórzyło. Tym bardziej że zbiorów będzie mniej. 12, 13 i 14 maja na naszym terenie występowały przymrozki. Od godziny 4.00 do 5.00 było minus 6 stopni. U niektórych uszkodzenia mrozowe sięgają 90 procent. Dlatego uważamy, że straty musi zrekompensować wyższa cena. Za złotówkę, tak jak w ubiegłym roku, nie będziemy ani zrywać, ani sprzedawać.