Teraz będziemy całkowicie odcięci od świata. Zabiorą nam kolejne pociągi. Jak dostaniemy się do miasta? – zastanawiają się mieszkańcy Zarynia (gmina Wierzbinek). Gdy pytają urzędników, dlaczego, słyszą tylko jedną odpowiedź: bo są oszczędności. – Niech ich szukają tam, gdzie potrzeba – mówią zdenerwowani.
Mała miejscowość kilka kilometrów za Wierzbinkiem. Cisza i spokój. Parę kamieniczek. Raz na jakiś czas drogą przejedzie samochód. Dworzec PKP widać z daleka. Piętrowy budynek niszczeje z dnia na dzień. Drzwi zamknięte na kłódkę, powybijane okna, odpadający tynk. Tylko nieco zniszczony napis informuje, że kiedyś była tam stacja. I tętniło w niej życie. – Kiedyś to tutaj było prawdziwe centrum. Dzieci czekały do szkoły, dorośli jeździli do pracy, emeryci – na zakupy do miasta. Teraz żal na to patrzeć – mówi napotkany przy drodze starszy mężczyzna.