Wójt Andrzej Grzeszczak powołał swojego zastępcę w pełnym wymiarze godzin, choć przed wyborami zarzekał się, że tego nie zrobi. Stanowisko objęła Monika Lebioda, córka jednej z pracownic Urzędu Gminy. Dodatkowo, aby matka nie była podwładną swojego dziecka, powołano specjalny referat podległy skarbnikowi. Co więcej, nadal nie zatrudniono sekretarza, ponieważ, jak twierdzi wójt, jego obowiązki będzie pełnić zastępca wójta.
Ku zaskoczeniu pracowników i mieszkańców, w Urzędzie Gminy pojawiło się nowe stanowisko pracy. Andrzej Grzeszczak powołał bowiem swojego zastępcę. Fakt dziwi, tym bardziej że przed wyborami samorządowymi wójt zapewniał swoich zwolenników, że nie będzie miał zastępcy, gdyż to wiele gminę kosztuje. Mówił jedynie, że być może powierzy funkcję jednemu z pracowników w wymiarze jednej czwartej etatu. Tymczasem Monika Lebioda otrzymała umowę o pracę w pełnym wymiarze godzin. – Objęłam stanowisko od pierwszego października – mówi zastępca wójta. Co więcej, Monika Lebioda jest córką jednej z pracownic Urzędu Gminy. To również nie zgadza się z przedwyborczymi zapewnieniami wójta, który twierdził, że nie może być powinowactwa na stanowiskach urzędniczych. Poza tym powołanie zastępcy nie oznacza, że wójt zrezygnował ze swojego asystenta.