–
Przepis na długowieczność? Nie zdradzę wam, bo jeszcze żyję. I się nie przygotowałam – mówi z uśmiechem Franciszka Tupiak z Wilczyna. Pani Franciszka 29 września skończyła 104 lata. I wszystko wskazuje na to, że jest najstarszą mieszkanką powiatu konińskiego. Zadowolona, zadbana starsza pani z chęcią opowiada o swoim życiu.
Nasza babcia to „cyborg”
Jeszcze do niedawna pani Franciszka mieszkała sama, w malutkim domku w Wilczogórze. I choć wiele razy najbliżsi chcieli zabrać ją do siebie, zawsze odmawiała. – Nie ma jak we własnych kątach – powtarzała z uporem. Dlatego to rodzina przyjeżdżała i mieszkała z nią. – W sierpniu babcia była kilka tygodni u mnie. Ponieważ wrzesień zapowiadał się ładny, pojechała z wujkiem do Wilczyna. I tam przewróciła się, wchodząc do domu. Złamała nogę, miała operację i po powrocie ze szpitala jest już u syna i mojej kuzynki – opowiada wnuczka Violetta Lewicka.
Ku zaskoczeniu lekarzy pani Franciszka bardzo szybko wraca do zdrowia. Przy doskonałej opiece bliskich nabiera sił, by... wrócić do swojego domu. – Gdy przyjeżdżają tu sanitariusze i doktorzy, nikt nie wierzy, że babcia ma tyle lat. A ja jestem przekonana, że jeszcze będzie chodzić. Sama w łóżku ładnie ćwiczy nogę. Przychodzi też rehabilitant – mówi wnuczka.