Kopalnia Węgla Brunatnego „Konin” odmula i pogłębia Noteć. Gospodarz, który chciał się dowiedzieć, kto i po co zamierza wycinać na jego ziemi drzewa oraz krzewy, został ukarany. Przy jego działce prace na rzece nie będą wykonywane, więc w przypadku spuszczania przez kopalnię większej ilości wody jego gospodarstwo zostanie zalane.
Pod koniec września na działce pana Jacka w Nyklu (gmina Wierzbinek) pojawili się pracownicy firmy melioracyjnej. Gdy gospodarz zapytał, co robią, powiedzieli, że na zlecenie Kopalni Węgla Brunatnego „Konin” będą odmulać rzekę (Noteć). – Poprosiłem wtedy, żeby pokazali mi jakieś dokumenty, bo chciałbym wiedzieć, kto, co i kiedy będzie robił ma mojej ziemi – opowiada pan Jacek. – Wtedy okazało się, że kierownik robót nie ma przy sobie dokumentów. Przywiózł je następnym razem. Nie dostałem ich do rąk, tylko pomachał mi papierami przed oczami. Jak wynika z relacji pana Jacka, robotnicy, mimo braku jego zgody, wjechali na działkę i wycięli drzewa oraz krzewy. – Wtedy zaprotestowałem przeciw takiemu traktowaniu, więc skończyło się na tym, że zostawili wycięte drzewa i pojechali, a rzeka na wysokości mojej ziemi nie będzie odmulana i pogłębiana – denerwuje się pan Jacek. – Teraz, gdy kopalnia będzie spuszczać wodę do rzeki, to u mnie będzie wylewało i to tylko dlatego, że chciałem mieć na piśmie informacje kto i po co chce wjechać na moją działkę. Kopalnia traktuje mnie niepoważnie! Uważa, że może zrobić ze mną wszystko, a ja nie mam z nią żadnych szans i nie powinienem się nawet bronić. Jestem skazany na zalewnie zawsze, gdy tylko kopalnia będzie zrzucała wodę z odkrywki.