W Myśliborzu już od kilku lat trwa konflikt między mieszkańcami a właścicielem fermy drobiu. Pierwsi uważają, że nie mają żadnych zysków z istnienia tej firmy, a wręcz same straty, w tym duszący odór wydostający się z obiektów. Prezes przedsiębiorstwa twierdzi, że zdecydowanie przesadzają i swoim zachowaniem nie działają tylko na jego szkodę, ale również na niekorzyść całej gminy. Gdzie leży prawda?
Nie da się ukryć, że firma „Kaboro” produkująca drób i wytwarzająca pasze jest jednym z największych przedsiębiorstw jakie działają na terenie gminy Golina. Roman Zdulski, prezes i właściciel, zatrudnia na stałe około 30 ludzi. Osoby te pochodzą przede wszystkim z Goliny i Myśliborza. Jednak mieszkańcy mają do firmy wiele zastrzeżeń. Głównie denerwuje ich smród wydobywający się z kurników.
W konflikt zaangażowany został również burmistrz Goliny, bo problem nabrał już charakteru sądowego. – Wpłynęło do Urzędu Miasta pismo od mieszkańców Myśliborza, w którym narzekają m.in. na padłe sztuki drobiu. Rzekomo zostały poroznoszone po polach, a tam rozszarpywane są przez psy czy lisy. Jednak problem tkwi głównie w fakcie, że właściciel kurników chce rozszerzyć działalność i dobudować dwa kolejne. Mieszkańcy twierdzą, że już istniejące doskwierają im za sprawą nieprzyjemnego zapachu i boją się, że kiedy ich przybędzie stanie się jeszcze gorzej – wyjaśnia Tadeusz Nowicki, burmistrz Goliny. Wspomniana inwestycja umiejscowiona jest akurat od zachodniej strony i wiatr stamtąd wiejący roznosi odór na całą wieś. Według instytucji, które wykonują kontrole na terenie firmy, wszystkie normy są zachowywane.