Jak już likwidować, to w ilościach hurtowych. Na ostatniej sesji Rady Gminy Skulsk rajcy podniesieniem ręki zamknęli dwie szkoły, argumentując to względami ekonomicznymi. Czyżby ze względu na takie właśnie podejście do edukacji sporo osób ma tam problemy z... pisaniem, czytaniem i liczeniem? Do takich wniosków można było dojść, obserwując to, co działo się w czasie obrad. Były kłopoty z prawidłowym policzeniem głosów, a w treści projektów uchwał znajdowały się błędy i nikt tego nie zauważył. Po sesji radni spotkali się na obiedzie, który był skomentowany jako... stypa po szkołach.
Klamka zapadła. O losie uczniów szkół filialnych w Łuszczewie i Zygmuntowie zadecydowali radni. Placówki zostaną zlikwidowane, a dzieci dołączone do klas w Szkole Podstawowej w Skulsku. Na nic się zdały zebrania, gromadzenie podpisów pod listem protestacyjnym. Rodzice nie kryją rozgoryczenia. Trudno się dziwić. – Nasza szkoła jest po gruntownym remoncie. Sporo prac wykonaliśmy w czynie społecznym. Robiliśmy to dla naszych dzieci. Tutaj czuły się bezpieczne. Teraz trafią do molocha, w którym jest 400 uczniów. Jaki będzie poziom nauki? Już teraz szkoła w Skulsku jest na szarym końcu. Co z bezpieczeństwem? – pytają rodzice. Podczas sesji doszło do naprawdę dramatycznych scen. Po wynikach głosowania jedna z mam nie wytrzymała i, szlochając, opuściła salę.