Kilka tygodni temu mieszkańcy Goździkowa i Świątnik zapowiedzieli, że zorganizują zbiorowy protest przeciwko budowie biogazowni na terenie wsi. Ich groźby poskutkowały. – Uznałem, że skoro przedsięwzięcie wywołuje tak ostre sprzeciwy społeczności, to nie można eskalować konfliktu – wyjaśniał wójt Andrzej Grzeszczak. – Inwestor wycofał się z tej lokalizacji, ale nadal jest otwarty na współpracę. Być może zgłoszą się mieszkańcy, którzy będą zainteresowani budową biogazowni.
Przypomnijmy, że temat biogazowni został poruszony podczas sesji Rady Gminy, 10 marca. Mieszkańcy Goździkowa i Świątnik wyrazili wtedy swoją niechęć do inwestycji i zapowiedzieli, że zorganizują zbiorowy protest. 11 marca wójt spotkał się z ludnością jeszcze raz, by przekonać ją do inwestycji. – Przeanalizowaliśmy mapy i plany. Okazało się, że biogazownia wywołuje sporo negatywnych emocji. Mieszkańcy nie są zainteresowani jej budową. Przyjąłem ich decyzję do wiadomości. Nie chcę eskalować konfliktu – wyjaśniał Andrzej Grzeszczak. – Zadzwoniłem do inwestora i przekazałem mu informację, że stanowisko wsi się nie zmieni. On wycofał się z planowanej lokalizacji, ale jednocześnie zapowiedział, że jeśli zgłosi się jakaś inna miejscowość, to jest otwarty na współpracę. Ja na razie nie będę już przedstawiał żadnej innej lokalizacji. Pozostawiam sprawę sołtysom, którzy mają porozmawiać z ludźmi o inwestycji.
Mieszkańcy Świątnik i Goździkowa tłumaczą, że nie są przeciwni energii odnawialnej na terenie gminy. Nie chcą jedynie, aby inwestycja powstała w ich sąsiedztwie.