Marzena i Tomasz Bladziakowie z Wilczogóry walczą o każdy dzień życia swojego ciężko chorego syna Damiana. Ojciec dziecka pracuje od świtu do zmierzchu, by zapewnić byt najbliższym. Damian nie otrzymuje zasiłku pielęgnacyjnego, ponieważ dochód rodziny jest zbyt duży. Rodzice własnymi siłami starają się pozyskać środki na kosztowny sprzęt rehabilitacyjny. Akcja zbierania plastikowych nakrętek ma ułatwić sfinansowanie przyrządu ortopedyczno-rehabilitacyjnego.
Damian urodził się w 26. tygodniu ciąży i pierwsze miesiące spędził w szpitalu, walcząc o życie. – Mój szesnastoletni syn z powodu wcześniactwa cierpi na mózgowe porażenie dziecięce, niedowład spastyczny czterokończynowy, epilepsję i astmę oskrzelową. Ataki padaczki nie są częste, ale cały czas musimy podawać mu leki – wyjaśnia Marzena Bladziak, matka chłopaka. – Damian był bardzo niedotleniony. W pierwszych miesiącach życia często ustawała akcja serca. Miał dużą żółtaczkę. Potrzebował transfuzji krwi i cały czas był podłączony do respiratora. Niedotlenienie i powikłania poporodowe spowodowały, że postać MPD jest bardzo ciężka.