Zima ustąpiła. Przynajmniej na jakiś czas. To dobra wiadomość, ale – jak się okazuje – nie dla wszystkich. Mieszkańcy wielu gmin walczą z wodą, która zalewa ich pola, podwórka, wdziera się do piwnic, a wielu uniemożliwia dojazd do własnych posesji. Tak jest między innymi w miejscowościach Przyłbie (gmina Skulsk), Wieruszew (Kazimierz Biskupi), Kawnice, Rosocha Kolonia (Golina) czy Trójka (Stare Miasto). – Od listopada mam problem z dojazdem do własnej posesji. Jedyna droga jest tak podmokła, że traktory grzęzną w błocie – mówi nasza czytelniczka z okolic Skulska.
Kiedy padał śnieg, narzekali na ogromne zaspy zalegające na drogach. Teraz, kiedy kolejny dzień ciepła przynosi odwilż, narzekają na nadmiar wody. – Ziemia nie jest w stanie jej przyjąć. Zalewa wszystko – pola, drogi, podwórka, wlewa się do piwnic – opowiada pani Halina, mieszkanka gminy Skulsk. Jako jedyna z miejscowości Przyłbie została całkowicie odcięta od świata. – Problem trwa od listopada. Najpierw śniegi, potem woda. Dziś nie da się tamtędy przejechać samochodem. Nawet traktory grzęzną w tej brei. Nie mam nawet jak dowieźć węgla – mówi. Sytuacja jest o tyle ciężka, że nasza czytelniczka każdego dnia, wychodząc do pracy, pokonuje dystans kilku kilometrów pieszo. – Budzę się kilka godzin wcześniej, wstaję, zakładam kalosze i w całkowitych ciemnościach idę. Aż do przystanku. W autobusie zmieniam ubłocone kalosze na normalne buty i jadę do Konina, do pracy. Z powrotem podróż wygląda tak samo. I tak jest każdego dnia – mówi zrozpaczona. – Kiedy prosimy, by nam ktoś pomógł, to wszyscy rozkładają bezradnie ręce. Ci bardziej dowcipni każą nam łódkę kupić.