Od października ślesiński rynek zmienił całkowicie swój wizerunek. Jednak nie wszyscy mieszkańcy są zadowoleni z modernizacji. – Nawierzchnia kocich łbów jest bardzo śliska. Kilka osób przewróciło się na lodzie. Poza tym wykarczowano wszystkie drzewa, teraz mamy beton. Latem nikt nie będzie korzystał z pięknych ławek, ponieważ nie będzie cienia – mówi mieszkanka Ślesina. – Najgorsze jest to, że zlikwidowano przystanek. Jesteśmy zmuszeni wysiadać na przedmieściach.
Rynek zyskał zupełnie inny wygląd. Zarośnięty plac zastąpiły lampy w starym stylu i ławki, z których można podziwiać pomnik Świętej Rodziny, figurę mężczyzny z gęsią pod pachą oraz fontannę. – Wymieniona została deszczówka, kanalizacja i nawierzchnia. Linie energetyczne schowano do środka – informuje burmistrz Mariusz Zaborowski. – Co więcej, wszystkie obiekty handlujące zostały przeniesione w inne miejsce.