Jesień to bardzo mokra pora roku. I już dała się mocno we znaki mieszkańcom gminy Golina. Ziemia po wiosennej powodzi jest bardzo nasiąknięta, a i rok do suchych nie należy. Ludzie znaleźli się więc w tragicznym położeniu. Zalewani wodą ze wszystkich stron, nie mogą wydostać się ze swoich domów bez… wysokich kaloszy.
– Mamy dwutygodniowe niemowlę – alarmuje mieszkaniec Spławia. – To problem, by dojechała do nas położna na wizytę. Nie chcemy żadnego asfaltu, tylko żeby chociaż kamieniami wysypali drogę. Z kolei mieszkańcy Węglewa od wielu lat są notorycznie zalewani przez spływającą w kierunku ich domostw wodę. – Od trzech miesięcy chodziłam do gminy i burmistrz powiedział, że się zajmie sprawą odwodnienia. Że będą przeprowadzane rury do rowu melioracyjnego. Obiecał, że miało się to zacząć w październiku, a listopadzie zakończyć – mówi mieszkanka Węglewa. – W tym czasie podobno byli geodeci – wtóruje jej zbulwersowany sąsiad. – 10 minut byli i pojechali.