Plotki o rzekomym bankructwie lecznicy oraz jej kłopoty finansowe zdominowały ubiegłotygodniowe posiedzenie rady społecznej szpitala.
W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele rady, dyrekcja lecznicy, samorządowcy oraz członkowie związków zawodowych. Starosta Mariusz Roga rozpoczął od zdementowania krążących pogłosek o rzekomym bankructwie placówki. Mówił, że szpital cały czas ma płynność finansową. Z kolei dyrektor SP ZOZ-u Krzysztof Stasiak tłumaczył, iż zła sytuacja w placówce to wynik niepłacenia przez NFZ za tzw. nadwykonania. Zaznaczał, że od 2009 roku należności te nie są regulowane, a fundusz proponuje jedynie spłatę 30 procent tego, co powinno wrócić do kasy lecznicy. Podobnie sprawa wygląda, jeśli chodzi o zakontraktowane usługi. – Od 2008 roku kontrakt nie był urealniany. Od kilku lat szpital przyjmuje blisko 9 500 pacjentów, a umowa z NFZ-em opiewa na prawie 2 000 mniej. Jednak rozmowy z funduszem są również w tym zakresie bardzo trudne – mówił dyrektor SPZOZ-u.