Problem bezpańskich czworonogów to ogólnokrajowa, nierozwiązywalna jak na razie, łamigłówka, która wraca niczym bumerang w okresie wiosenno-letnim. Na porządne schroniska w miastach nie ma pieniędzy, więc sytuacja w gminach jest jeszcze gorsza. Jakie wyjście znalazła Golina?
W gminie nie ma schroniska, ale jest przytulisko dla psów, gdzie umieszczane są zwierzęta schwytane przez straż miejską. O wałęsających się czworonogach zawiadamiają mieszkańcy. Psy trafiają do kojców na terenie Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Władze podkreślają, że to tymczasowe rozwiązanie, a ta sytuacja trwa już kilka lat. Jakiś czas temu przymierzano się do wybudowania schroniska na terenie Goliny, ale pojawiły się problemy ze znalezieniem odpowiedniego miejsca. Kilka gmin miało ze sobą współpracować w tej kwestii, bo to duży wydatek i każdej z osobna na to nie stać. Jak na razie tylko pomysły. – Prowizoryczne rozwiązanie sprawdza się już od kilku lat. Musieliśmy jakoś sobie poradzić i na chwilę obecną to jedyne wyjście – wyjaśnia Zdzisław Staszak, strażnik miejski. – Otrzymuję telefon, że zwierzę wałęsa się pod czyjąś posesją, nie ma obroży i szuka jedzenia. Wtedy jadę tam i zabieram je do przytuliska. Po 14 dniach od momentu znalezienia jest szczepiony przeciwko wściekliźnie.